Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Karlo Vragović: Chcę osiągnąć dobre wyniki z tym zespołem

Karlo Vragović: Chcę osiągnąć dobre wyniki z tym zespołem

fot. Andrzej Romański - plk.pl

– Każda zmiana jest nieco trudna i wymaga czasu. Znam swój potencjał i jestem pewien, że lepsze czasy jeszcze nadejdą – mówi Karlo Vragović, który w dwóch dotychczasowych meczach oddał jeden celny rzut na osiem prób. Do swoich możliwości będzie chciał przekonać w czwartek, gdy żółto-niebiescy zmierzą się na wyjeździe z MKS-em Dąbrowa Górnicza. – Chcę osiągnąć dobre wyniki z tym zespołem. Nie chcę wychodzić do przodu, tylko koncentruję się na każdym kolejnym meczu i zobaczymy, co nam to przyniesie – twierdzi koszykarz Asseco Arki Gdynia.

W dwóch meczach oddał pan jeden celny rzut. Potrzeba czasu, byśmy przekonali się o całym potencjale?



Karlo Vragović: – Każda zmiana jest nieco trudna i wymaga czasu. To mój pierwszy raz w Polsce i nigdy nie grałem z nikim z drużyny. Praktycznie zacząłem od zera, ale koszykówka jest uniwersalna. Wszedłem w rytm treningów z nowym zespołem, więc będzie już tylko lepiej. Jestem bardzo wdzięczny za możliwość gry i wsparcie ze strony klubu i trenerów. Znam swój potencjał i jestem pewien, że lepsze czasy jeszcze nadejdą. Przyswojenie nowych zagrań, całej taktyki nie jest proste w kilka dni. Miałem na głowie jeszcze inne sprawy w związku ze zmianą klubu, pożegnaniem starego, podróżami i wszystkim inne… Musiałem się z tym uporać, ale nie narzekam, wróciłem. Z każdym dniem jest coraz lepiej i łapię pewność siebie. Wiem, jak bardzo ten zespół mnie potrzebuje, więc nie uciekam od odpowiedzialności.

Czym zamierza pan do siebie przekonać tych, którzy sceptycznie patrzą na pana transfer?

– Nie lubię zbyt wiele mówić o sobie. Wszystko, co osiągnąłem, zdobyłem ciężką pracą. Pozwolę innym wypowiadać się o moich mocnych i słabych stronach. Ze swojej strony mogę przyznać, że dam z siebie wszystko, co najlepsze, a pod koniec sezonu porozmawiamy o rezultatach.

Z jakimi celami przyszedł pan do Asseco Arki Gdynia?

– Szczerze, mój cel jest tylko jeden. Chcę osiągnąć dobre wyniki z tym zespołem. Nie chcę wychodzić do przodu, tylko koncentruję się na każdym kolejnym meczu i zobaczymy, co nam to przyniesie. To sport, w którym wszystko może się zmienić w krótkim czasie. Krok po kroku, a na końcu zobaczymy, dokąd doszliśmy.

W ostatnich tygodniach dużo działo się w klubie. Kontuzje, zmiana trenera, polski skład…

– Wiedziałem na co się piszę. Agent wszystko mi wyjaśnił. Powiem szczerze, że to jeszcze bardziej zmotywowało mnie do przyjazdu tutaj i pomocy drużynie w osiągnięciu dobrych wyników.

Chyba lubi pan wyzwania.

– Dokładnie. W życiu mam ich wiele, więc to będzie dla mnie jeszcze kolejne. Musisz je przyjmować, jeśli chcesz być lepszym zawodnikiem i człowiekiem. Popychają cię do cięższej pracy i bycia lepszym z dnia na dzień. Zrobię wszystko, aby to wyzwanie zakończyło się sukcesem.

Nawet jeśli jest pan jedynym obcokrajowcem w zespole?

– Naprawdę nie boję się niczego. Jestem pewien, że będzie dobrze. Tak naprawdę jest wiele podobieństw między Polską i Chorwacją, więc nie czuję się obcokrajowcem w zespole. Nawet trenerzy i koledzy z zespołu czasami mówią po polsku, a ja zwyczajnie udzielam odpowiedzi, bo rozumiem co powiedzieli.

Jak zaopatruje się pan na współpracę Piotrem Blechaczem, trenerem młodszym od siebie? I to w dodatku z debiutantem w tej roli.

– O trenerze mogę wypowiadać się w samych superlatywach. Może jest młody i prawdopodobnie młodszy niż połowa zespołu, ale wszyscy się szanujemy i działamy profesjonalnie. Jego postawa i wiedza są imponujące. My, bardziej doświadczeni zawodnicy zawsze jesteśmy gotowi pomóc mu w każdej sytuacji. Ma nasze duże wsparcie. Jestem zadowolony z treningów, a ich intensywność jest na wysokim poziomie. W krótkim czasie zauważyłem dużą poprawę w grze zespołowej. Jestem pewien, że jesteśmy na dobrej drodze, ale musimy utrzymać obrany kurs.

Asystentem trenera jest Krzysztof Szubarga, z którym dużo można dyskutować o grze na pozycji obwodowego.

– Nigdy nie miałem okazji grać z nim lub przeciwko niemu. Szubargę zna każdy, kto ogląda i zna się na polskiej koszykówce. Przykro mi, że nie możemy dzielić minut na parkiecie, ale życzę mu wszystkiego najlepszego w każdej decyzji, którą podejmie. W tej chwili pomaga trenerowi i zawodnikom, a mając rady od takiego zawodnika, to naprawdę wielki zaszczyt.

Długo myślał pan o decyzji o zmianie klubu?

– Dostałem telefon od mojego agenta, że pojawiło się zainteresowanie. Byłem związany z Rabotnickami Skopje, ale przez koronawirusa nie graliśmy przez ostatni miesiąc. Praktycznie cały czas byliśmy na kwarantannie, co nie było przyjemne. Przedstawiłem sytuację władzom klubu, znaleźliśmy porozumienie i rozstaliśmy się w dobrych relacjach. Nie zastanawiałem się zbytnio nad ofertą. Cieszę się, że powróciłem do normalnych treningów i regularnych meczów w tak dobrej lidze, jak polska. Jestem szczęśliwy, że stałem się częścią tak dużego klubu jak Asseco Arka Gdynia.

Miał pan kogo zapytać o realia polskiej koszykówki?

– W Turcji grałem z Dejanem Borovnjakiem przez trzy lata. Od niego usłyszałem najwięcej, bo byłem zawodnikiem zespołu z Zielonej Góry. Oczywiście było ich więcej, bo niektórzy grali lub nadal tu grają. Słyszałem same pozytywy.

Rozmawiał Damian Konwent – sport.trojmiasto.pl

źródło: sport.trojmiasto.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-01-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved