Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Jarosław Zyskowski o grze w Hiszpanii i braku powołania do kadry

Jarosław Zyskowski o grze w Hiszpanii i braku powołania do kadry

fot. Bilbao Basket

Koszykarz RETAbet Bilbao Basket w rozmowie z TVP SPORT opowiedział o swoich odczuciach związanych z brakiem powołania do kadry. Jarosław Zyskowski był nieco zdziwiony, zaskoczony i rozczarowany. Jednak nie załamuje rąk i swoją dobrą postawą w Hiszpanii chce udowodnić, że zasługuje na kolejną szansę.

Zaskoczył cię brak powołania do reprezentacji Polski na mecze z Hiszpanią i Rumunią?



Jarosław Zyskowski: Na pewno byłem trochę zaskoczony. Tym bardziej, że na poprzednich dwóch okienkach przyjeżdżałem na kadrę. Trener zadzwonił do mnie przed tym, jak pojawiła się oficjalna informacja. Poinformował, że do składu wraca Adam Waczyński. Powołał też młodego Sochana do składu. Powiedział, że mnie nie skreśla i mam cały czas być w gotowości przed kwalifikacjami olimpijskimi.

Padły jeszcze jakieś argumenty?

– Powiedzmy, że tak. Stwierdził, że lepiej będzie dla mnie, gdy podczas tego okienka zostanę w Bilbao. To kolejna sytuacja, gdzie nie zostałem powołany, no ale… bywa.

Tym bardziej szkoda, bo mógłbyś zagrać przeciwko rywalom z ligi.

– To prawda. Wcześniej trener pisał mi, żebym przyglądał się reprezentantom Hiszpanii, bo później będę mógł przekazać dodatkowe informacje na przedmeczowej odprawie. Nie tylko ja gram w lidze hiszpańskiej. Jest też paru innych zawodników i ktoś inny przekaże te wskazówki. Trudno, ale mamy wielu dobrych koszykarzy na tych pozycjach i jest rywalizacja. Okienka są tak krótkie i nie ma czasu, żeby móc się lepiej pokazać trenerowi. Gram w najlepszej lidze w Europie, ale najwidoczniej zawsze czegoś brakuje.

Grasz i to całkiem nieźle. W ostatnim meczu rzuciłeś 13 punktów Barcelonie. Jednak nie możesz być zadowolony z postawy zespołu w tym sezonie?

– Jest to dla nas bardzo ciężki sezon. Oczekiwania klubu były znacznie wyższe, aczkolwiek nasz budżet jest jednym z niższych w lidze. Skład został mocno zmieniony. Zostało kilku zawodników. Cały czas mieliśmy problemy. Ze względu na kontuzję, koronawirusa… Dopiero teraz wszyscy wracają do zespołu, ale wciąż nie trenujemy w pełnym składzie. Brakuje Belga Quentina Serrona, wróci do zespołu dopiero za tydzień. W niektórych spotkaniach zabrakło nam szczęścia. Kilka przegraliśmy w końcówkach, jednym czy dwoma punktami. Teraz będziemy mieli trochę czasu na poprawienie naszych mankamentów. Czekają nas trzy – cztery mecze z drużynami z dołu tabeli. One zadecydują, czy się utrzymamy.

Indywidualnie sporo jest do poprawy?

– Miałem bardzo fajny początek sezonu. Grałem dużo, a w kilku spotkaniach byłem liderem punktowym zespołu. Później sytuacja się zmieniła. Po kontuzji Serrona klub zakontraktował dwóch nowych zawodników i przez taką rotację „spadły” moje minuty. Przez krótki okres czasu miałem lekki spadek formy, ale teraz wszystko wraca do normy i patrzę optymistycznie na najważniejszy moment sezonu. Wierzę, że wygramy kluczowe spotkania, a moja forma będzie szła w górę i utrzyma się na wysokim poziomie.

Przechodziłeś do Hiszpanii jako jeden z najlepszych zawodników Energa Basket Ligi. Przeskok z Polski był duży, bardzo duży? Jak wygląda to pod względem meczów, ale też treningów?

– Pod względem treningów nie ma większej różnicy. Nic takiego nie rzuciło mi się w oczy. Co do samej ligi, to przeskok jest bardzo duży. ACB jest najlepsza w Europie. Tu nie trafiają przypadkowi zawodnicy. Ciężko znaleźć kogoś z widocznymi brakami, co często jest widoczne w słabszych ligach. Intensywność gry jest niesamowicie wysoka. W każdym zespole jest po dziesięciu zawodników. Szybsza rotacja powoduje, że praktycznie wszystko jest robione na sprincie. Nie ma chwili, żeby sobie przysłowiowo odsapnąć. To największa różnica, jaką zauważyłem. Kluby podpisują praktycznie samych reprezentantów krajów. Dwanaście zespołów gra w europejskich pucharach. Są tam nie po to, aby grać, lecz biją się o trofea. W EuroCupie Unicaja i Joventut są faworytami. Następnie cztery kluby euroligowe, gdzie Barca i Real powalczą o zwycięstwo. Do tego cztery ekipy w Lidze Mistrzów łącznie z ubiegłorocznym triumfatorem San Pablo Burgos. Nie ma słabych drużyn. Nawet jeżeli jedziesz gdzieś w roli faworyta, to musisz się sporo nagimnastykować, aby wygrać. Każdy może pokonać każdego, dlatego liga jest bardzo wyrównana.

Hiszpanie zwrócili dużą uwagę na specyficzną technikę twojego rzutu, czy dla nich najważniejsza jest skuteczność?

– Zdarzyło się, bo raz w okresie przygotowawczym miałem jedno pytanie o to, aczkolwiek nie przykładają do tego takiej uwagi, jak polscy eksperci. Jest kilku zawodników, którzy mają swoją technikę, ale są skuteczni. Jeżeli piłka wpada do kosza, to na pozostałe aspekty nie zwraca się aż takiej uwagi. Niedawno słyszałem od jednego z zawodników, że kiedyś ktoś w Bilbao rzucał podobnie jak ja.

Jak ci się żyje w Hiszpanii? Chciałbyś tam zostać na dłużej?

– Ogólnie wszystko jest super. Teraz mamy fajną pogodę, bo 12 –13 stopni Celsjusza. W okolicach Bilbao bardzo często pada deszcz. To najbardziej „deszczowy” rejon w Hiszpanii. Teraz mamy zakaz opuszczania miasta i nawet w wolne dni nie możemy się nigdzie przemieszczać. Sama Hiszpania bardzo mi się podoba. Fajnie byłoby tu zostać, ale na razie nie myślę o tym. Dla mnie najważniejszy jest każdy kolejny mecz i trening. W klubie panuje duża rywalizacja o minuty na parkiecie. Później trzeba zostawiać serce i grać na maksa w każdej akcji. Na tym na razie się skupiam. Zobaczymy, co przyniesie następny sezon.

źródło: sport.tvp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Ligi zagraniczne, reprezentacja mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-02-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved