Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Jarosław Zawadka: Chcemy zawsze grać na maksimum możliwości

Jarosław Zawadka: Chcemy zawsze grać na maksimum możliwości

fot. Polski Cukier Toruń

– Generalnie lubię grać szybką koszykówkę, bardzo cenię styl akademicki, ale teraz musimy dopasować oczekiwania do możliwości tego zespołu – mówi Jarosław Zawadka, który został pierwszym trenerem Polskiego Cukru Toruń. – To nie będzie dla mnie łatwe przejście, nie mam zbyt wielkiego doświadczenia w ekstraklasie. W pierwszej kolejności muszę nauczyć się żyć z większą presją. Wiele się nauczyłem w ostatnich latach, moje spojrzenie na koszykówkę ewoluowało i postaram się podołać oczekiwaniom zawodników i kibiców – dodaje w wywiadzie dla Gazety Pomorskiej.
 
Długo pan się wahał nad propozycją?



Jarosław Zawadka: – Długo. Rozmowy prowadziliśmy kilka razy, ale miałem wątpliwości, czy to zadanie dla mnie. Jeszcze w trakcie turnieju Wojtka Michniewicza uznałem, że lepiej, aby klub poszukał kogoś innego, bo jakieś nazwiska się pojawiały. W Toruniu rozmawiałem jednak z Dejanem Mihevcem, Jackiem Winnickim, obaj mnie przekonywali, żeby to wziął i spróbował. Bardzo mi obaj pomogli. Po rozmowie z prezesem postanowiłem podjąć wyzwanie.

Michała Dukowicza sam pan wybrał?

– Tak. Najpierw sam z nim rozmawiałem, potem już szczegóły uzgodnił prezes Piotr Barański. To były bardzo intensywne godziny w niedzielę i w poniedziałek. Michał ma bardzo duże doświadczenie, pracował z Anzuloviciem, Winnickim, potrafi pomóc z ławki. Często rozmawialiśmy o koszykówce i wiem czego mogę się po nim spodziewać. Ma także dobrze opanowany skauting, potrafi znaleźć ciekawych zawodników, więc przejmie część obowiązków dyrektora sportowego.

Trudno będzie się przestawić z roli asystenta do roli dowodzącego?

– Właśnie dlatego tak długo się zastanawiałem. Od początku uważałem, że jeśli mam zostać pierwszym trenerem, to muszę mieć doświadczonego asystenta. To nie będzie dla mnie łatwe przejście, nie mam zbyt wielkiego doświadczenia w ekstraklasie. W pierwszej kolejności muszę nauczyć się żyć z większą presją. Wiele się nauczyłem w ostatnich latach, moje spojrzenie na koszykówkę ewoluowało i postaram się podołać oczekiwaniom zawodników i kibiców.

Przez pięć lat w Twardych Piernikach pracował pan z kilkoma trenerami. Do którego najbliżej panu koszykarsko?

– Do Jacka Winnickiego i Dejana Mihevca. Pierwszy to dla mnie najlepszy polski trener, Dejan to wspaniały człowiek z wielkim etosem pracy. Nie chciałbym ich porównywać, od obu nauczyłem się bardzo dużo. Bardzo dobre relacje miałem także z Sebastianem Machowskim, ale koronawirus nie dał nam się wykazać w ostatnim sezonie, a w końcu play off jest takim czasem weryfikacji.

Jak będą grały Twarde Pierniki Jarosława Zawadki?

– Mamy kilku doświadczonych graczy i spróbujemy to wykorzystać, tak samo jak siłę pod koszem. Wiele będzie zależało od gracza na pozycji 2, który do nas dołączy. Generalnie lubię grać szybką koszykówkę, bardzo cenię styl akademicki, ale teraz musimy dopasować oczekiwania do możliwości tego zespołu. Z pewnością sporo czasu na treningach poświęcimy defensywie. Poprawę w tym elemencie było widać w ostatnich meczach.

Ma pan w składzie kilku bardzo doświadczonych graczy i wielu młodych, bez doświadczenia w PLK.

– W pierwszych sparingach staraliśmy się wykorzystać rutynę zwłaszcza pod koszem, a na obwodzie pozwalałem na więcej szaleństwa. Z każdym meczem to wyglądało lepiej. Mamy teraz generała w postaci Obiego Trottera, który zapewni nam więcej spokoju. Myślę, że ci młodzi koszykarze rozwiną się, dostarczą nam młodzieńczej energii, waleczności. Takie połączenie może fajnie wyglądać i efektywnie funkcjonować.

Co się jeszcze zmieni w składzie toruńskiej drużyny?

– Intensywnie szukamy strzelca, on musi dołączyć jak najszybciej do drużyny. Filip Siewruk wybrał ofertę Spójni, Marcin Tomaszewski dostał od nas wolną rękę, bo na jego pozycji mamy dość zawodników. Zostaje jeszcze na testach Wiktor Sewioł, dołączy jeszcze Maciej Kucharek. Nie mamy zmiennika dla Bartka Diduszki i musimy kogoś znaleźć na pozycję niskiego skrzydłowego.

Dlaczego w Toruniu nie zagra Przemysław Karnowski?

– Przemek w czerwcu rozpoczynał z nami treningi. Wtedy nie był przygotowany do gry, potem dużo pracował indywidualnie. Kilka dni temu nawiązałem z nim kontakt i powiedział mi, że podejmie decyzję w ciągu 48 godzin. Dziś wiemy, że jest na try-oucie w Zielonej Górze, ale to jeszcze nie oznacza, że nie zagra w Toruniu. To nasz chłopak i dla niego będzie miejsce w składzie. Tym bardziej, że na 5 wciąż przydałby nam się jeszcze jeden zawodnik.

Przygotowania były wyjątkowo trudne, dziesięć dni przed pierwszym meczem nie był pan pewien pracy, wciąż brakuje zawodników w składzie, do tego zawirowania w klubie. Nie boi się pan o kondycję psychiczną i mentalną zespołu?

– Wiadomo, jak trudne teraz mamy czasy. Z tego powodu jest bardzo zadowolony z pracy wszystkich zawodników. Mamy znakomitego fachowca Dominika Narojczyka, więc o kondycję fizyczną zespołu możemy być spokojni. Trochę brakuje nam sparingów, pracuję jeszcze nad jednym meczem kontrolnym przed sezonem. To byłby taki ostateczny test przed wyjazdem do Gliwic. Liczę, że jeśli uda się rozegrać cały sezon, to będziemy coraz lepsi.

Prezes Barański wyznaczył jakiś cel dla drużyny?

– Nie rozmawialiśmy na ten temat, ale sami sobie wyznaczamy cele. Każdy z nas wychodzi na parkiet z chęcią zwycięstwa w każdym meczu. Chcemy zawsze grać na maksimum możliwości. Resztę zweryfikuje parkiet.

Rozmawiał Joachim Przybył – Gazeta Pomorska

źródło: Gazeta Pomorska

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-08-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved