Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Janusz Jasiński o Koszykarskim Trybunale Arbitrażowym BAT

Janusz Jasiński o Koszykarskim Trybunale Arbitrażowym BAT

fot. basketzg.pl

Dziesięć tysięcy euro w wyroku i… drugie tyle kosztów!? A tak wyglądają sprawy w BAT – mówi Janusz Jasiński szef Stelmetu Enei BC Zielona Góra, którego zdaniem Koszykarski Trybunał Arbitrażowy (BAT) zbyt brutalnie odziera kluby z kasy. – Jeśli przegram z koszykarzem, to znaczy, że mogłem nie mieć racji i muszę zapłacić. Ale dodatkowe opłaty po prostu wkurzają – dodaje.

– Płaczę i płacę. Płacę choć płaczę – mówi szef mistrza Polski 2020. – I nie chodzi mi o to, że mam wypłacić pieniądze byłym koszykarzom czy trenerom. Cóż, popełniłem pewne błędy, jakieś pomyłki przy zatrudnianiu niektórych ludzi, ale nie mam wyjścia. Jeśli klub ma nadal funkcjonować, to muszę się z nimi rozliczyć. Ale naprawdę jestem zdołowany zarówno tym, do jakich dodatkowych opłat BAT zmusza kluby, jak i tym, że zamiast się temu przyjrzeć i wyciągnąć wnioski w polskim środowisku się z nas żartuje lub nawet jeszcze gorzej – mówi Jasiński.



Rzeczywiście w naszym środowisku koszykarskim wszyscy wiedzą, że Stelmet Zielona Góra przegrał przed BAT daleko więcej spraw niż ktokolwiek inny z PLK. A kolejne wyroki powodują, że klub staje się albo przedmiotem żartów albo głosów, że psuje w Europie opinię o polskiej koszykówce. – Przeciwnie. Przecież wszystkie wyroku realizujemy. I to nawet wtedy, gdy z logicznego punktu widzenia wydają się absurdalne – mówi Jasiński. – Nigdy nie twierdziłem, że sąd arbitrażowy jest czymś złym. Nigdy nie uchylałem się i nie będę uchylał przed realizowaniem jego postanowień. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na coś, co przy okazji wszystkich wyroków jest pomijane. Jeśli zawodnik sądził się z nami o 10 tysięcy euro i wygrał to dla klubu jest to przeważnie 30 tysięcy euro do zapłacenia! Dlaczego? Bo 10 tysięcy to koszty postępowania, a kolejne 10 to koszty reprezentanta przed Trybunałem. I to jest największy problem związany z BAT! – opowiada.

Wszystkie wyroki, jakie zapadały w dotyczących nas sprawach uznajemy i realizujemy. Co jednak nie zmienia faktu, że będziemy krytykować sposób, w jaki decyzje BAT są wydawane. Bo każdemu postępowaniu towarzyszą potężne, według mnie niewspółmierne do zasądzanych pieniędzy, koszty. Z tego powodu nie podpiszemy już ani jednego kontraktu, w którym będzie klauzula pozwalająca na rozstrzyganie sporów przed Koszykarskim Trybunałem Arbitrażowym (BAT). Będziemy wpisywać polski Sąd Arbitrażowy (STA) lub sądy powszechne – jak to jest np. w Hiszpanii. Jeżeli gracze się nie zgodzą? Trudno. Najwyżej niektórzy zawodnicy nigdy u nas nie zagrają – dodaje i podaje przykłady spraw, które nie były wcale takie oczywiste. Bo nie polegały na tym, że koszykarz grał, a klub mu nie płacił. Chodziło o wcześniejsze rozwiązania kontraktu lub zerwanie go z przyczyn dyscyplinarnych, czy rezygnację z drugiego roku obowiązywania umowy i towarzyszącą temu konieczność – „wyrównania” zarobków do określonej kwoty mimo występów gracza u innego pracodawcy.

Proszę sobie wyobrazić, że trzy najgorsze dla nas sprawy przed BAT z Christianem Eyengą, Edo Muriciem i Chevonem Troutmanem kosztowały nas 600 tysięcy euro. Ale bezpośrednio za grę do koszykarzy trafiło może nieco ponad połowa tej kwoty. Reszta to właśnie kary i koszty sądowe! A spłacić trzeba całość. I płacimy, a skro tak, to znaczy, że te pieniądze skądś musimy wziąć, czyli nie wydamy ich na coś innego. Być może także na to, żeby na czas wywiązywać się z innych zobowiązań. Niestety – mówi Jasiński. – Sprawa Muricia? Przegraliśmy, także wtedy, gdy spóźniliśmy się o osiem dni z płatnościami wynikającymi z realizowania ugody i spotkało nas za to 50 tysięcy euro kary! Jestem przekonany, że w Polsce coś takiego by nie przeszło w żadnym sądzie jako niewspółmierne w stosunku do przewinienia. Jeszcze gorsze jest to, że tej przegranej towarzyszyło 20 tysięcy euro kosztów sądowych – opowiada szef mistrza Polski.

– Dla mnie koszty postępowania, jakie liczy sobie BAT są kompletnie oderwane od rzeczywistości. Dlatego doszedłem do takiego momentu, w którym wiem, że już nigdy nie zgodzę się przy żadnym kontrakcie na rozstrzyganie sporów przed tym Trybunałem. Trudno, najwyżej niektórzy zawodnicy odmówią podpisywania umów w Zielonej Górze – opowiada. – Nigdy nie twierdziłem, że wyroków można nie realizować. Nigdy nie twierdziłem, że nie podoba mi się BAT, bo przegrałem jedną, drugą, czy trzecią sprawę. BAT z mojej perspektywy jest niesprawiedliwy z powodu odzierania klubów z dodatkowych pieniędzy. Przy sądzeniu się o 10 tysięcy euro koszty sądowe powinny wynosić kilka tysięcy i to złotych, a nie kolejne 10 tysięcy euro! Wtedy można byłoby mówić o zachowaniu sprawiedliwości. I to jest w tej kwestii najważniejsze – podkreśla na koniec Jasiński.

Więcej w Przeglądzie Sportowym

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-06-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved