Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > James Washington: Czuję, że jestem w połowie Polakiem

James Washington: Czuję, że jestem w połowie Polakiem

fot. startlublin.pl

– To tatuaż dla niego: anioł przytulający płaczącą postać. Aniołem jest Kenslow, mój kuzyn, który zmarł w wypadku samochodowym a płaczącą postacią jestem ja.  I napis – „mój szósty gracz”. Na parkiecie jest nas pięciu, a on jest tym szóstym, który mi towarzyszy od prawie dwudziestu lat – mówi James Washington, rozgrywający Polpharmy Starogard Gdański.

O Saint Louis



Nie można jednoznacznie opisać Saint Louis. Z jednej strony to jedno z najniebezpieczniejszych miast w USA, miejsc, gdzie codziennie walczysz o przetrwanie. Nie przesadzam. Pewnego razu przechodziłem z ojcem obok parku, gdy usłyszeliśmy strzały. Szybko rzuciliśmy się na ziemię mając nadzieję, że nie dosięgnie nas żadna z kul wystrzelonych przez gangsterów. W takich warunkach szybko musisz się nauczyć strategii przetrwania. Może to irracjonalne, ale z czasem się przyzwyczajasz do brutalnej rzeczywistości.

Ładniejsza strona Saint Louis to Gateway Arch, liczący 192 metrów łuk nad brzegiem Missisipi. To pomnik zdobywców Dzikiego Zachodu upamiętniający fakt, że St. Louis było miejscem, skąd na zachód wyruszali pierwsi osadnicy, przeprawiając się przez Missisipi. To piękne parki, restauracje z fantastycznym jedzeniem. To przede wszystkim wspomnienia.

O rodzinie

To, że nie znalazłem się po drugiej, ciemniejszej,  stronie życia zawdzięczam rodzicom. Oboje byli żołnierzami, z natury rzeczy  wprowadzili ład i porządek w moim życiu. Nauczono mnie szacunku względem innych, szacunku do pracy i dyscypliny. Whitney, moja siostra, z pewnością potwierdzi te słowa. Wojsko przerzucało nas z miejsca na miejsce, spędziłem m.in. 5 lat w Niemczech. Dzisiaj wiem, że była to darmowa lekcja tolerancji.

Whitney świetnie się zapowiadała. W pewnym momencie była najlepsza w swoim roczniku w stanie Missouri. Grał z nami i zawsze wygrywała. W decydujących momentach meczu mój ojciec, który był naszym trenerem, zawsze rozrysowywał akcję z Whitney w głównej roli. Karierę przerwała ciąża w college’u.

O wypadku

Pewnego deszczowego dnia zmieniło się moje życie. Miałem wtedy 15 lat. Kenslow, mój kuzyn i najbliższy przyjaciel, zginął w wypadku samochodowym. Kierowca stracił kontrolę nad samochodem, Kenslow, który miał w zwyczaju siedzieć na tylnym siedzeniu, na samym środku, uderzył z całej siły głową w deskę rozdzielczą.

Kenslow był moim światem. Codziennie myślę o tej chwili, to jego śmierć miała decydujący wpływ na moją osobowość. To dla Kenslowa, który sam był świetnym koszykarzem, oddałem się całym sobą koszykówce. Narzuciłem sobie szaleńcze tempo, pracowałem z krótką przerwą na sen. Zresztą potrafiłem spać w szatni, bo nie chciałem tracić czasu na powrót do domu. Stworzyłem sobie alternatywny świat, który po śmierci Kenslowa pozwolił mi egzystować. 

To tatuaż dla niego: anioł przytulający płaczącą postać. Aniołem jest Kenslow, mój kuzyn, który zmarł w wypadku samochodowym a płaczącą postacią jestem ja.  I napis – „mój szósty gracz”. Na parkiecie jest nas pięciu, a on jest tym szóstym, który mi towarzyszy od prawie dwudziestu lat.

Myślę, że byłby dzisiaj ze mnie dumny. Za chwilę pewnie dodałby, że powinienem osiągnąć więcej.

O książce

Przyjmuję zmianę jak coś oczywistego. Powiem więcej, traktuję to jako wyzwanie, któremu trzeba sprostać. Najtrudniejsza do pokonania jest bariera językowa. Od każdego trenera można się czegoś nauczyć, każdy przeciwnik oraz kolega z drużyny pozwala mi coś zrozumieć.

Od początku kariery prowadzę dziennik. Zapisuję w nim spostrzeżenia dotyczące swojej gry, treningów. Analizuję statystyki, staram się wyciągać wnioski. Zapisałem już kilka brulionów.

Zamierzam również wydać w niedalekiej przeszłości książkę. Każdy rozdział będzie poświęcony innemu etapowi kariery. Co zapiszę w tym poświęconym Polpharmie? Jestem przekonany, że napiszę o tym, jak udało się nam pokonać wszystkie przeciwności i wyjść na prostą w drugiej części sezonu.

O koszykówce

Koszykówka dała mi dużo. To ona mnie stworzyła. Oprócz oczywistych rzeczy, takich jak dyscyplina, odpowiedzialność, nauczyła mnie, że dawanie jest lepsze niż branie.

Mój trener w szkole średniej powtarzał mi, że wszystko co się dzieje na parkiecie zależy ode mnie. Złe podanie, zły wybór oznaczać może porażkę. Dobry wybór, mądra decyzja pomaga  drużynie. Na boisku asysty cieszą mnie równie jak zdobywane punkty.

Co powiedziałbym osiemnastoletniemu Jamesowi? Zamknij się i słuchaj! Nie goń za pieniędzmi, wybieraj dobre kluby, a pieniądze „same przyjdą”. Każdego dnia zadawaj pytania, nawet jako weteran. Ucz się i szanuj koszykówkę!

O przyszłości

Czuję, że jestem w połowie Polakiem. Za 10 lat widzę siebie jako obywatela Polski, mieszkającego w dużym mieście, z dwójką lub trójką dzieci. Mam nadzieję, że moja firma odzieżowa będzie należała do czołówki światowej. Będę właścicielem dwóch klubów w Polsce, generalnym menadżerem jednym z nich. Ale nie chcę być trenerem, bo nie byłbym w stanie poświęcić się temu w 100%.

źródło: polpharmabasketball.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-11-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved