Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Jakub Karolak: Chcemy mieć przewagę własnego parkietu w play-off

Jakub Karolak: Chcemy mieć przewagę własnego parkietu w play-off

fot. Paweł Kołakowski/Legia Kosz

W piątek, 5 marca, o godz. 19, Trefl Sopot podejmie Legię Warszawa w 27. kolejce Energa Basket Ligi. Oba zespoły mierzyły się już dwukrotnie w tym sezonie, ale w pamięć koszykarzy szczególnie zapadło to z Pucharu Polski, gdy stołeczni zostali pokonali 56:92. – Buzuje w nas ogromna sportowa złość po ostatniej porażce, bo to był nasz najgorszy mecz w sezonie. Chcemy rewanżu – mówi nam Jakub Karolak, który dla żółto-czarnych rozegrał 63 mecze w latach 2016-2018.

Jakub Karolak był koszykarzem Trefla Sopot w latach 2016-2018. W piątek ponownie zagra w Ergo Arenie, ale dla Legii Warszawa. Oba zespoły w tym sezonie mierzyły się już dwukrotnie. Podczas pierwszego spotkania na Bemowie, górą byli stołeczni (78:72). Do kolejnego pojedynku doszło w Lublinie. Jednak tym razem żółto-czarni z hukiem wyeliminowali legionistów w ćwierćfinale Pucharu Polski (92:56). I właśnie z tego powodu tamto starcie siedzi w głowach koszykarzy z Warszawy do dziś.



– Przyjechaliśmy po zwycięstwo. Buzuje w nas ogromna sportowa złość po ostatniej porażce, bo to był nasz najgorszy mecz w sezonie. Chcemy rewanżu. Zwłaszcza, że zwycięstwo jest nam potrzebne w kontekście końcowego układu tabeli. Chcemy mieć przewagę własnego parkietu w play-off. To jest nasz cel na ten sezon. Od początku sezonu notujemy dobry bilans, ale apetyty rosną w miarę jedzenia – mówi przed piątkowym spotkaniem Jakub Karolak.

Niewykluczone, że obie drużyny trafią na siebie do drabinki po zakończeniu rundy zasadniczej. Jednak dziś rzucający nie podchodzi do spotkań z żółto-czarnymi tak emocjonalnie. Po rozstaniu z żółto-czarnymi spędził rok w Legii, skąd przeniósł się do Anwilu Włocławek. Tego roku nie zaliczy jednak do udanych, bo oprócz kontuzji nosa, klub musiał pożegnać się z nim przedwcześnie ze względu na koronawirusa. Wrócił więc do stołecznego klubu, gdzie obecnie notuje średnio 12,9 punktu w każdym meczu.

27-latek dobrze pamięta czasy gry w Ergo Arenie, gdzie najpierw otarł się z żółto-czarnymi o play-off, a rok później zakończył sezon na 10. pozycji. Z tamtej drużyny w dzisiejszym Treflu pozostali jedynie bracia: Michał i Łukasz Kolenda oraz trener Marcin Stefański, który był wówczas czynnym zawodnikiem. – To kompletnie inny skład, niż trzy lata temu. Z trenerem Stefańskim rozmawialiśmy także przed meczem w Warszawie. Z Michałem rywalizowałem m.in. w ostatnim konkursie rzutów za 3 punkty. Cały czas mamy dobry kontakt, więc jeśli jest okazja, to zawsze wymienimy kilka zdań. W trakcie meczu sentymenty chowamy do kieszeni, bo gramy po to, aby wygrywać. Jednak po końcowej syrenie zbijamy „piony” i dalej jesteśmy kumplami – wyznaje koszykarz Legii.

Kuba w Treflu przeżył jeden ze swoich najlepszych momentów w karierze. Kibice na długo zapamiętają jego zwycięski rzut w ostatniej sekundzie, który dał drużynie zwycięstwo w derbach Trójmiasta w grudniu 2017 roku. – To moje najlepsze wspomnienie z czasów gry w Treflu. To był wymarzony rzut. Takie nie wpadają w każdym meczu. To były derby, więc tym bardziej eksplozja radości była jeszcze większa – wspomina Karolak.

Okazuje się, że piątkowa wizyta w Trójmieście, nie będzie jedyną dla 27-latka w tym roku. Zamierza wrócić tu latem, ale już na nieco dłużej. – Życie prywatne mam już poukładane. W Sopocie się oświadczyłem, a w Gdyni kupiłem mieszkanie. W przerwach między sezonami to nad morzem spędzam czas, także Trójmiasto przez cały czas jest obecne w moim życiu – kończy Jakub.

źródło: sport.trojmiasto.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-03-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved