Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Jak zmienią się budżety klubów EBL po pandemii?

Jak zmienią się budżety klubów EBL po pandemii?

Ponad 20 milionów złotych może zniknąć z Polskiej Ligi Koszykówki – wynika z pierwszych przymiarek budżetowych w klubach. Są jednak kluby, które planują zwiększenie wydatków. Pocieszające jest to, że kluby prawdopodobnie nie stracą największych biznesowych partnerów. 

Pandemia koronawirusa i kryzys w gospodarce zrobiły swoje. Nie będzie w najbliższym sezonie klubu z 8-cyfrowym budżetem w Energa Basket Lidze. W poprzednim Anwil Włocławek miał w planach wydatki powyżej 10 mln zł. Z naszych informacji wynika, że nadal najwyższy budżet planują we Włocławku, ale to będzie około 7 mln zł.



To na razie i tak jedynie symulacja, bo w klubie na rozwiązanie czeka spór o większościowy pakiet akcji. Pod koniec maja Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy podwyższyło kapitał zakładowy spółki do 3 750 000 zł, ale kluczowe zgromadzenie zaplanowano na najbliższą środę. Główny sponsor chciałby mieć większy wpływ na losy spółki, a na dziś większość udziałów ma TKM. Anwil SA już wcześniej zwiększył swój udział w radzie nadzorczej.

W Toruniu od początku prezes Maciej Wiśniewski nie ukrywał, że trzeba będzie zacisnąć pasa. Budżet Twardych Pierników planowany jest na poziomie 4,5 – 5 mln zł, co oznacza redukcję wydatków nawet o połowę w porównaniu do ery przed pandemią. Największych strat klub spodziewa się z powodu braku kibiców w hali i mniejszej ilości umów z drobniejszymi sponsorami.

Top budżetów PLK 2019

  • Anwil Włocławek 11 mln
  • Polski Cukier Toruń 9 mln
  • Asseco Arka Gdynia 8 mln
  • Stelmet Zielona Góra 7 mln

W Zielonej Górze też oszczędności – było około 7 mln zł, teraz Janusz Jasiński marzy o 5 mln. Na największe redukcje w czołówce zanosi się jednak w Asseco Arce Gdynia. Nieoficjalnie pada tam nawet kwota 3 mln zł, czyli byłby to spadek o ponad 60 procent w stosunku do poprzedniego sezonu. To oznacza, że tylko kluby wielkiej czwórki stracą po koronawirusie około 15 milionów złotych.

Są jednak kluby, które na kryzysie mogą urosnąć. Do takich należy King Szczecin. – To klub, który wyszedł z kryzysu bez szwanku – mówi jeden z koszykarskich agentów. I potwierdza to aktywność na rynku transferowym. Kinga zatrzymał czołowych polskich graczy, także największą amerykańską gwiazdę Clevelanda Melvina, pozyskał Jakuba Parzeńskiego i Mateusza Zębskiego. Tajemnica sukcesu? Zaangażowany właściciel spółki, który od lat gwarantuje wypłacalność. Spokojnie jest także w Stargardzie, gdzie PGE Spójnia ma gwarancje dalszej współpracy ze sponsorem strategicznym. Efekt – kolejne kontrakty polskich graczy i pozyskanie Filipa Matczaka, o którego klub wygrał rywalizację m.in. z Polskim Cukrem Toruń. Ekipa Jacka Winnickiego może śmiało myśleć o atakowaniu top 4 PLK.

W górę mogą iść także Enea Astoria Bydgoszcz i Start Lublin. Niespodziewani wicemistrzowie Polski chcą grać w Lidze Mistrzów i liczą na kolejny rozwój. Srebro zdobyli za 3 mln zł. – Liczymy na kolejny rozwój. Złożyliśmy wniosek o występy w Lidze Mistrzów, teraz pracujemy nad budżetem. Chcielibyśmy go zwiększyć do poziomu 5-6 mln zł – mówi prezes Arkadiusz Pelczar.

W Bydgoszczy mogą liczyć na dotację miasta (3 mln zł na dwa lata), umowę z Eneą i spore grono średnich i mniejszych sponsorów. – Staramy się, aby nasz budżet pozostał na takim samym poziomie, jak w pierwszym sezonie w PLK. To jednak zależy od wielu czynników. Jeżeli to będzie sezon bez kibiców w hali, to budżet zostanie zmniejszony – mówi prezes Bartłomiej Dzedzej.

Top budżetów PLK 2020 (nieoficjalne prognozy)

  • Anwil Włocławek 7 mln
  • King Szczecin 6 mln
  • Stelmet Zielona Góra i Start Lublin 5 mln
  • Polski Cukier Toruń i PGE Spójnia Stargard 4,5 mln

Za ich plecami czai się cały peleton klubów z nieco mniejszymi pieniędzmi, ale wcale nie mniejszymi ambicjami. Śląsk Wrocław, Stal Ostrów, Trefl Sopot śmiało mogą atakować czołówkę, dla nich ten sezon to okazja na poprawienie sportowych notowań. Zanosi się na najbardziej wyrównaną ligę od lat. Kluby w ogromnej większości będą poszukiwać graczy ze zbliżonej półki cenowej, kluczowy będzie scauting, a czasami po prostu szczęście. Wielkich gwiazd w PLK nie zobaczymy, ale za to emocji może być więcej.

Pocieszające jest to, że kluby prawdopodobnie nie stracą największych biznesowych partnerów. Anwil, PGE, Krajowa Spółka Cukrowa, Enea – te spółki prawdopodobnie w komplecie będą finansować koszykówkę klubową. Kondycję drużyn może także poprawić choćby częściowe otwarcie trybun. Na razie jest szansa na 25 procent miejsc w halach już od sierpnia, ale to zależy od rozwoju pandemii w Polsce.

Autor – Joachim Przybył, Gazeta Pomorska

źródło: Gazeta Pomorska

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2020-06-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved