Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Igor Wadowski: Próbuję zachować chłodną głowę

Igor Wadowski: Próbuję zachować chłodną głowę

fot. Mariusz Mazurczak/Asseco Arka

– Hala Mistrzów to trudny teren, z kibicami, czy nawet bez nich. Do Włocławka jadę już jako koszykarz Asseco Arki Gdynia i za wszelką cenę będę chciał wygrać – mówi nam Igor Wadowski, który w Anwilu spędził poprzednie dwa sezony. Żółto-niebiescy zmierzą się z bezpośrednim rywalem z tabeli w 14. kolejce Energa Basket Ligi. 

Igor Wadowski rozgrywa swój szósty sezon na najwyższym szczeblu Polskiej Ligi Koszykówki, ale tak naprawdę dopiero ten jest najlepszym dla 24-latka w dotychczasowej karierze. Wszystko za sprawą czasu spędzanego na parkiecie, który zawodnik otrzymuję od trenera Przemysława Frasunkiewicza. Koszykarz zdobywa 8,5 punktu przy ponad 24 minutach gry. To o prawie 6 „oczek” więcej, niż w w sumie w latach ubiegłych.



Warto dodać, że początek rozgrywek nie był dla niego udany, bo już po pierwszym z Agred BMSlam Stal Ostrów Wielkopolski (74:64) musiał pauzować przez kontuzję mięśniową w czterech spotkaniach. Wrócił i pomógł w zwycięstwie nad Kingiem Szczecin (95:74). Teraz przyznaje, że „odżył” po transferze do Asseco Arki Gdynia, ale jego pełnię możliwości mamy dopiero zobaczyć.

– Próbuję zachować chłodną głowę. Po meczu analizuje grę na spokojnie, więc zawsze można dać z siebie więcej i jeszcze bardziej „dokręcić śrubkę”. Staram się wykorzystywać szanse i być elementem drużyny, który będzie przyczyniał się do zwycięstw i dobrej gry. Nie chcę brać swoich dokonań na pierwszy plan, bo liczy się dobro drużyny. A jeśli ono jest, to każdy z nas pnie się w górę. Wszyscy wychodzimy skoncentrowani i skupieni na swoim celu, żeby pomóc drużynie odnieść zwycięstwo – mówi Wadowski.

24-latek będzie dokonywał wszelkich starań, by jego zespół wygrał także w najbliższym meczu. Żółto-niebiescy w sobotę zmierzą się na wyjeździe z Anwilem Włocławek. Igor wraca więc do hali, w której występował przez ostatnie dwa lata. W 2019 roku z „Rottweilerami” zdobył mistrzostwo. Zespół z bilansem pięciu zwycięstw i siedmiu porażek dziś nie porywa, ale mimo to zawodnik podkreśla, że trzeba na niego uważać, gdy gra u siebie.

– Hala Mistrzów to trudny teren, z kibicami, czy nawet bez nich. Ludzie żyją tam koszykówką od wielu lat. Na pewno wielu fanów z Gdyni chciałoby udać się do Włocławka i nam pomóc, więc szkoda, że gramy przy pustych trybunach. Fajnie byłoby zejść na przerwę kadrową z przytupem, więc musimy zagrać nie tylko na 100, ale na 150-proc. zaangażowania. Do Włocławka jadę już jako koszykarz Asseco Arki Gdynia i za wszelką cenę będę chciał wygrać, bo to dla mnie ważne – wyznaje zawodnik występujący na pozycji 1/2.

Nie trudno się dziwić, bo poprzednie dwa lata w Anwilu nie były dla Igora owocne. Grał tam znacznie mniej, bo podczas pierwszego roku pobytu było to niespełna 6 minut (śr. 1,7 pkt), a w kolejnym ponad 8 minut (śr. 2,5 pkt). Nie są to powalające na kolana wyniki, ale dziś koszykarz nie czuje żalu z tego powodu. – Nie lubię wracać do tego, co było i rozpatrywać czy mogło być lepiej czy gorzej. Skupiam się na tym co jest tu i teraz. Jestem w tym miejscu, gdzie jestem i tak naprawdę możemy jeszcze pokazać na co nas stać. Szanuję ten klub i nie chowam żadnej urazy. Do każdego meczu podchodzę tak samo, niezależnie czy to Anwil czy ktoś inny. Nie chcę nikogo ustawiać niżej czy wyżej, bo każdego traktuję z należytym szacunkiem. Dziś jednak bardzo dobrze czuję się w Gdyni, wszystko jest na profesjonalnym poziomie i liczę, że tak będzie cały czas – podsumowuje koszykarz.

źródło: sport.trojmiasto.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-11-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved