Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Filip Dylewicz: Lata lecą, a ja chciałbym się godnie pożegnać z ekstraklasą

Filip Dylewicz: Lata lecą, a ja chciałbym się godnie pożegnać z ekstraklasą

fot. eurohoops.net

Najstarszy koszykarz ekstraklasy 40-letni Filip Dylewicz podjął wyzwanie, jakim jest przygotowanie się do występów w nowych rozgrywkach 2020/21. „Chciałbym zagrać jeszcze jeden sezon, to będzie prawdopodobnie mój ostatni” – powiedział PAP.

Pochodzący z Bydgoszczy koszykarz debiutował w ekstraklasie w wieku 17 lat, pod koniec 1997 roku, a najwięcej lat (16) spędził w Treflu Sopot. Ostatni sezon, zakończony przedwcześnie przez pandemię koronawirusa, rozpoczynał w 1. lidze w zespole z Leszna, ale w listopadzie przeniósł się do Stali Ostrów Wlkp.



Filip Dylewicz przyznaje, że czuje niedosyt po występach w ostatnich kilkunastu miesiącach i stąd decyzja o kontynuacji kariery. – Lata lecą, to są fakty, a ja chciałbym się godnie pożegnać z ekstraklasą. Ostatnie dwa lata nie były udane – najpierw sezon stracony w Gdyni z powodu kontuzji, a ostatni częściowo storpedowany przez koronawirus. Rodzina wyliczyła, że brakuje mi kilku, no może trochę więcej, spotkań do fajnego rekordu, więc dlaczego nie poświęcić kolejnego roku, by miło zakończyć karierę i przygodę z parkietem – dodał.

W marcu, tuż przed zawieszeniem sezonu, rozegrał 651. mecz w ekstraklasie, czym wyrównał osiągnięcie jednej z największych gwiazdy w historii polskiego basketu i swojego idola Adam Wójcika. Rekordzistą pod względem liczby meczów jest Dariusz Parzeński (671). Dwa tygodnie temu siedmiokrotny mistrz Polski (2004-09 z Prokomem Treflem Sopot, 2014 z PGE Turów Zgorzelec) i dwukrotny MVP finałów (2008, 2014) wznowił treningi i nie kryje z tego powodu radości. – Ruszyłem z przygotowaniami „pełną gębą” dwa tygodnie temu. Pracuję pod okiem trenerki personalnej Natalii Dziubek, która przygotowywała mnie także przed poprzednim sezonem i byłem z tego bardzo zadowolony. Czuję taką radość z powrotu do ćwiczeń i gry po tych dwóch miesiącach wymuszonej przerwy, że trudno opisać. Ostatnio na boisku streetballu graliśmy z Przemkiem Zamojskim i trafiłem trójeczkę. Fajnie było – dodał.

Dylewicz czeka cierpliwie na telefon od przyszłego pracodawcy. Umowa ze Stalą wygasła bowiem z końcem sezonu 2019/20. – Wierzę, że telefon z klubu ekstraklasy się odezwie. Kluby na razie budują budżety, składy. Cierpliwie czekam. Mam świadomość, że moje pięć minut minęło, ale wiem i wierzę w to, że mogę być przydatny w zespole. Myślę, że to będzie mój „Last dance”. Pewnie znajdą się jacyś 20-latkowie, którzy będą kręcili nosem i z niedowierzaniem przyjmą moje deklaracje, ale ja naprawdę chce wrócić i grać. Nie czekam na konkretną ofertę, chociaż marzy mi się Gdynia, Trójmiasto, bo tu mieszkami i spędziłem najpiękniejsze chwile w karierze. Nie będę wybrzydzał, bo wiem, że rzeczywistość jest dość brutalna. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby mnie chcieli trenerzy, żebym był przydatny w zespole. Nie chcę być gościem, o którym ktoś powie, że odcina kupony – podkreślił.

Więcej w serwisie sport.onet.pl

źródło: sport.onet.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2020-05-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved