Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Europejskie rozgrywki – więcej nie znaczy lepiej

Europejskie rozgrywki – więcej nie znaczy lepiej

fot. aa.com.tr

Obecnie w Europie mamy cztery koszykarskie międzynarodowe rozgrywki klubowe, które rywalizują ze sobą o udział klubów, sponsorów, pieniądze z praw telewizyjnych. Nowa rzeczywistość gospodarcza wywołana pandemią i kryzysem stworzyła pole do dialogu pomiędzy Euroligą i FIBA. Być może nowa sytuacja spowoduje zbliżenie obu organizacji i zmniejszenie liczby rozgrywek pucharowych – rozmowy na ten temat już trwają.

Wstrząs po odwołaniu niemal wszystkich rozgrywek w Europie w obliczu pandemii koronawirusa jeszcze nie do wszystkich dotarł, ale być może jest to dobry moment na refleksję na systemem rozgrywek pucharowych na Starym Kontynencie. Czy rzeczywiście mnogość rozgrywek europejskich sprzyja popularyzacji koszykówki, czy też może przeciwnie, gmatwa ją tak, że kibic, któremu trudno się w tym wszystkim połapać odwraca się w stronę NBA lub innych dyscyplin?



Poza wyjątkami w Hiszpanii, Niemczech i Izraelu przerwany nagle sezon koszykarski w Europie został szybko zakończony. W większości rozgrywek jego wyniki zostały anulowane, chociaż był przypadki gdzie zdecydowano się przyznać tytuły mistrzowskie.

Większość klubów wciąż nie zna dokładnych poniesionych przez nie strat związanych z przerwaniem sezonu 2019/2020. W związku z tym pewną zagadką są również budżety na sezon kolejny i wnioski mogą być niepokojące. Nikt nie może zapewnić, że kibice szybko wrócą na trybuny, nawet gdy zostaną one otwarte, to strach przed wirusem może być silniejszy. Nikt nie wie, czy sponsorzy będą mieli wystarczająco środków na promocje, by w podobnym stopniu jak przed pandemią wspierać sport. Nie wiadomo nawet, czy dotychczasowe kontrakty dotyczące praw telewizyjnych nie będą renegocjowane.

Euroliga wciąż analizuje to, co się wydarzyło i ile będzie ją kosztować przerwanie i anulowanie sezonu. Liczby te mają być znane do lipca i przedstawione na corocznym walnym zgromadzeniu klubów uczestniczących w rozgrywkach. W ligach krajowych, w których w większości ma nie być spadków, możliwe są jednak awanse, bowiem dziś jeszcze nie jest jasne ile klubów przetrwa i zgłosi się do rozgrywek w kolejnym sezonie.

W tej atmosferze niepewności jutra pojawiają się pierwsze refleksje na temat kształtu obecnych rozgrywek europejskich, ich mnogości i konfliktów pomiędzy FIBA i Euroligą. FIBA konsekwentnie stara się wzmocnić Koszykarską Ligę Mistrzów i udało jej się wzmocnić te rozgrywki kilkoma markami, które zdecydowanie podniosą rangę zawodów. Coraz częściej mówi się jednak o potrzebie consensusu i porozumienia pomiędzy tymi podmiotami, zamiast rywalizacji o wpływy, sponsorów i kluby. To wiązałoby się z reorganizacją europejskich rozgrywek.

W Europie mamy obecnie cztery rozgrywki międzynarodowe: Euroligę, Koszykarską Ligę Mistrzów, EuroCup i Puchar Europy FIBA – realnie patrząc na sprawę to o dwa więcej, niż by wystarczyło. Dzięki dwóm silnym rozgrywkom międzynarodowym w Europie i współpracy z FIBA można by było zmaksymalizować dochody i stworzyć alternatywę dla piłki nożnej w ofercie dla firm starających się inwestować w sport na poziomie ogólnoeuropejskim. Rozproszenie zawodów i ich mnogość temu nie sprzyja.

Podobnego zdania jest prezes Euroligi Jordi Bertomeu.Nigdy nie zgodziliśmy się i nie zgodzimy z koncepcją, że Europa powinna mieć cztery rozgrywki klubowe o międzynarodowym charakterze. Nie sądzę, by ktoś mógł wierzyć, że jest to słuszne i realistyczne. W dobie obecnych problemów możemy skorzystać z okazji i to naprawić. To prawdopodobnie jedyny możliwy scenariusz – przyznał na niedawnej konferencji prasowej.

Bertomeu przyznał, że rozpoczęły się już rozmowy z FIBA w tej sprawie. – W wyniku pandemii rozpoczęliśmy rozmowy z FIBA. Obie strony skupiły się na wewnętrznych problemach. Już przed pandemią odbyliśmy kilka spotkań i atmosfera rozmów jest już inna, a problemy związane z pandemią przyspieszyły nasze rozmowy. Nie oznacza to jednak, że uda nam się zmniejszyć liczbę europejskich rozgrywek – to dopiero zobaczymy, ale nie możemy zaprzeczyć, że mamy teraz nową rzeczywistość. Każdy musi dołożyć starań, by się do niej dostosować, do nowej sytuacji gospodarki i nowej sytuacji, w jakiej znalazł się sport i nasza dyscyplina. Wszystko zależy od tego, w jaką stronę będą ewoluowały nasze rozmowy, ale jesteśmy otwarci, by rozmawiać na ten temat – dodał prezes Euroligi.

źródło: eurohoops.net, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-05-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved