Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > EBLK: AZS Poznań postraszył Pszczółkę, ale niespodzianki nie było

EBLK: AZS Poznań postraszył Pszczółkę, ale niespodzianki nie było

fot. Pszczółka Polski-Cukier AZS-UMCS Lublin

Koszykarki AZS-u Poznań walczyły w pierwszej połowie w Lublinie z gospodyniami jak równy z równym i do przerwy prowadził nawet pięcioma punktami. Pszczółka odrobiła straty w trzeciej kwarcie i po 30 minutach gry wyszła na minimalne prowadzenie. W czwartej kwarcie lublinianki nie dały już szans rywalkom – wygrały 29:10 i całe spotkanie różnicą 20 punktów, dzięki czemu zanotowały szóstą wygraną w tym sezonie.

W pierwszej partii byliśmy świadkami wyrównanej, ale niedokładnej koszykówki. To poznanianki jako pierwsze otworzyły worek z punktami. Najpierw celny lay-up, a potem „trójkę” zaliczyła Liliana Banaszak. Po lubelskiej stronie ciężar odrabiania strat wziął na siebie tercet Morgan Bertsch-Martina Fassina-Elisabeth Pavel. Trzeba było jednak poczekać pięć minut, zanim „Pszczółki” dogoniły rywalki. W grze obu ekip nie brakowało niedokładności – mowa tu nie tylko o niecelnych rzutach, ale również o konstruowaniu akcji czy o defensywie. Po 10 minutach rywalizacji tablica pokazywała, że na prowadzeniu są gospodynie – 20:16.



Wydawało się, że akademiczki z Lublina powoli łapią wiatr w żagle. Upłynęła nieco ponad minuta, a ich przewaga urosła do 9 „oczek” (25:16). Jednak im dalej w las, tym więcej potknięć. Brakowało skuteczności, ale kulała też defensywa. Dosyć dobrze bałagan w obronie lublinianek obrazuje sytuacja, po której AZS Poznań wygrywał 32:31. Jedna z poznanianek wprowadzała piłkę do gry spod własnego kosza. Nie podała jednak do stojącej najbliżej rozgrywającej – zamiast tego zagrała do zawodniczki przy linii środkowej, a stamtąd piłka trafiła po dwóch szybkich podaniach w róg boiska. Przy rzucie za „trzy” faulowana była Julia Adamowicz, która wyprowadziła swoją drużynę na prowadzenie. Jak się okazało, ta sekwencja była zapowiedzią tego, co się działo do końca tej odsłony. Podopieczne Krzysztofa Szewczyka dały się zdominować i przegrywały 33:38.

Lublinianki szybko zabrały się do pracy i po celnej „trójce” Jennifer O’Neill ponownie objęły prowadzenie (42:40). Z kolei akademiczkom z Poznania w kolejnych dwóch akcjach ofensywnych przydarzyły się dwa proste błędy. Trener Grzegorz Zieliński nie czekał dłużej, tylko skorzystał z przerwy na żądanie. Na niewiele się to zdało, bo jego zawodniczki nie były w stanie dotrzymać tempa gospodyniom. Efekt był taki, że przed ostatnią odsłoną to „Pszczółki” były nieznacznie bliżej wygranej – 54:53.

W decydującej partii oglądaliśmy zupełnie inny zespół z Lublina. Dość powiedzieć, że zielono-białe zaliczyły serię 16:0, która zapewniła im bardzo komfortowe prowadzenie. Każdy element w ich grze funkcjonował zdecydowanie lepiej niż przez ostatnie pół godziny. Po takiej szarży intensywność nieco spadła, ale podopieczne Krzysztofa Szewczyka spisały się na tyle dobrze, że spokojnie dowiozły zwycięstwo do końca. Ostatecznie Pszczółka triumfowała 83:63.

Pszczółka Polski Cukier AZS-UMCS Lublin – Enea AZS Poznań 83:63
(20:16, 13:22, 21:15, 29:10)

Składy zespołów:
Pszczółka AZS: O’neill (21), Sklepowicz (3), Pavel (10), Fassina (5), Bertsch (19) oraz Milazzo (8), Duchnowska, Niedźwiedzka (7), Kosicka, Poboży (6), Kośla (2) i Trzeciak (2)
AZS: Davis (9), Adamowicz (7), Banaszak (11), Brown (13), Popović (12) oraz Piasecka (3), Marciniak (4), Nowicka (2), Stefańczyk i Parzeńska (2)

Zobacz również:
Wyniki i tabela Energa Basket Ligi Kobiet

źródło: Dziennik Wschodni

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Basket Liga Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-12-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved