Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > EBL: Zabójcza czwarta kwarta pozwoliła Spójni pokonać zespół z Radomia

EBL: Zabójcza czwarta kwarta pozwoliła Spójni pokonać zespół z Radomia

fot. Tadeusz Surma - PGE Spójnia

Przez 30 minut meczu w Stargardzie HydroTruck Radom walczył jak równy z równym z drużyną Spójni. Po trzech kwartach radomianie mieli nawet dwa punkty przewagi, jednak w ostatniej części meczu gospodarze zagrali wyśmienicie. Wygrali tę kwartę 28:13 i całe spotkanie różnicą 13 punktów, co pozwoliło im odnieść trzecie zwycięstwo w tym sezonie. Była to jednocześnie pierwsza wygrana Macieja Raczyńskiego w roli pierwszego szkoleniowca Spójni.

Drużyny rozpoczęły spotkanie od niecelnych rzutów za trzy, a jako pierwszy na listę punktujących wpisał się Śnieg. To jego próby dały Spójni prowadzenie 4:0. Na jeden skuteczny rzut radomian gospodarze odpowiadali dwoma i tym sposobem zwiększali przewagę (11:4). W zespole z Radomia robił co mógł Prahl i to on w głównej mierze doprowadził do remisu po 11. Częstotliwość celnych rzutów zmniejszyła się, ale miejscowi znowu próbowali przejąć inicjatywę. Cały czas blisko trzymali się jednak rywale (17:17). Ostatnie punkty w pierwszej kwarcie zdobył Młynarski, a jego Spójnia prowadziła po niej 21:17.



Gudul otworzył kolejną celnym rzutem z wyskoku. W kolejnych akcjach Kostrzewski zanotował serię chybionych prób, jednak Spójnia cały czas utrzymywała się na prowadzeniu. Gdy zwiększyła się częstotliwość wyprowadzania ofensywnych akcji po drugiej stronie boiska, sytuacja zaczęła się zmieniać. W dodatku punktować zaczął Zegzuła i radomianie zbliżyli się z wynikiem na 30:32. Natomiast po dwóch celnych rzutach za trzy punkty Griffina sytuacja na tablicy wyników się zupełnie zmieniła i to HydroTruck Radom był na prowadzeniu 36:34. W kolejnych akcjach obie drużyny miały duże problemy z celnością i nie trafiały wielu prób. Po słabszym okresie gry Tarrant wyrównał po 36, a zespoły oddały jeszcze po jednym celnym rzucie i kwarta zakończyła się wynikiem remisowym.

W pierwszych akcjach po dłuższej przerwie drużyny co rusz zmieniały się na prowadzeniu, wymieniając się też rzutami. Po serii punktów Ostojicia radomianie prowadzili 45:30, ale następnie do głosu doszli przeciwnicy. Spójnia dobrze broniła, HydroTruck notował straty i po akcji Tarranta to miejscowi byli na czele stawki (46:45). W kolejnych akcjach obie drużyny nie zachwycały, niedokładność i niecelność sprawiły, że trudno było im zdobywać punkty. Pod koniec kwarty sytuacja się jednak zmieniła zupełnie, a po dwóch „trójkach” Zegzuły tym razem na prowadzeniu byli goście (58:56).

Za trzy na początku czwartej kwarty próbowali trafić Młynarski i Griffin, ale bezskutecznie. Dopiero Matczak wyrównał stan meczu po 58, a następnie wyprowadził Spójnię na prowadzenie 61:58. Od razu wyrównał Piechowicz, ale gospodarze wyszli na tę część meczu bardzo zmotywowani i niedługo później prowadzili 72:61. Raz za razem trafiali m.in. Cowels, Steele i Matczak. Następnie przyszło lekkie załamanie i oba zespoły nie potrafiły przełamać niemocy w rzutach z akcji. Dopiero spod kosza trafił Tarrant, a Spójnia coraz bardziej uciekała z wynikiem (75:61). Gra radomian zupełnie stanęła i goście nie potrafili temu zaradzić (79:61). Co prawda zanotowali następnie serię ośmiu punktów, jednak nie była ona wystarczająca, by nawiązać walkę. Spójnia grała swoje, by dograć mecz do końca i triumfowała w nim z różnicą trzynastu punktów.

PGE Spójnia Stargard – HydroTruck Radom 84:71
(21:17, 17:21, 18:20, 28:13)

Składy zespołów:
Spójnia: Tarrant (16), Śnieg (7), Steele (12), Cowels (8), Kostrzewski (8) oraz Matczak (13), Młynarski (11), Gudul (9), Potap, Walczak, Szmit i Siewruk
HydroTruck: Griffin (9), Neal (7), Piechowicz (8), Ostojić (10), Prahl (12) oraz Kurpisz, Wall (8), Zegzuła (15) i Lewandowski (2)

Zobacz również:
Wyniki i tabela Energa Basket Ligi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-10-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved