Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > EBL: Śląsk Wrocław przerwał dobrą passę gliwiczan

EBL: Śląsk Wrocław przerwał dobrą passę gliwiczan

fot. Tadeusz Surma - PGE Spójnia

Mecz pomiędzy GTK Gliwice i Śląskiem Wrocław przez 30 minut był niezwykle zacięty i wyrównany. Raz jeden zespół, raz drug wychodził na prowadzenie, a na przerwę obie drużyny zeszły przy remisie 39:39. W trzeciej kwarcie niewielkie, trzypunktowe prowadzenie wywalczyli sobie gliwiczanie, ale to ich rywale zachowali więcej sił na końcówkę. Śląsk wygrał czwartą kwartę 28:19 i całe spotkanie różnicą sześciu punktów, przerywając dobrą passę GTK.

Sporo piłek w obronie i w ataku przechwytywał Varnado, dzięki czemu drużyna z Gliwic wyprowadzała skuteczne ataki i po „trójce” Hendersona prowadziła 5:1. Śląsk cały czas próbował niwelować straty, a trzy punkty Gabińskiego je zminimalizowały (9:10). Niedługo później wrocławianie dogonili przeciwników i po celnej próbie Ramljaka stan kwarty się wyrównał (13:13). Jego kolejny rzut dał już prowadzenie gościom. To po ich stronie nie utrzymało się długo, a wszystko za sprawą serii punktów Gołębiowskiego. GTK po niej prowadził 20:16. Mimo że goście cały czas odpowiadali udanymi akcjami, gliwicka ekipa utrzymała prowadzenie, choć zamknęła kwartę z minimalną różnicą na swoją korzyść (23:22).



Śląsk długo nie czekał i krótko po przerwie, za sprawą Jovanovicia przejął prowadzenie. Oba zespoły wymieniały się następnie akcjami i co rusz zmieniały się na prowadzeniu. Mimo że w ekipie z Gliwic pojawiało się coraz więcej niedokładności, to jednak goście nie mogli się czuć pewnie, bo GTK cały czas był blisko, po rzucie za trzy Diduszko, remisując 28:28. W kolejnych akcjach Perkins i Henderson wykorzystali rzuty wolne i miejscowi prowadzili 32:28. Cały czas trwała wyrównana walka, a Śląsk oczywiście wyrównał. Trudno było wtedy wskazać drużynę przewodzącą stawce na boisku. Nic więc dziwnego, że ta kwarta zakończyła się remisem 39:39.

Taka gra kontynuowana była w pierwszych chwilach kolejnej części meczu. Choć Śląsk po akcji Stewarta próbował narzucić trochę swojego stylu gry (47:43), to zaraz gliwicki zespół dawał sygnał, że jest blisko. Gdy za dwa punkty trafił Szlachetka znowu był remis (54:54). Wrocławianie znowu uciekli na cztery punkty, ale rywale od razu ich też dogonili. Koszykarze GTK nie tylko gonili wynik. Trójka Hendersona dała im prowadzenie, które od razu podwyższył Rhett (64:61). Na tym etapie kwarty dla Śląska było już za późno, by odrobić straty. Tę część meczu wygrali gospodarze.

W pierwszej akcji po przerwie Henderson przyczynił się ponownie do zwiększenia dystansu (68:63) i choć Śląsk cały czas nie dawał sobie narzucić stylu gry rywali, to jednak przewaga na koncie gliwickiej ekipy się utrzymywała. Tym bardziej, że za trzy punkty trafił Gołębiowski (72:67). Ta różnica była jednak niewielka i jeden rzut Kellera pozwolił gościom odrobić od razu trzy punkty (70:72). Natomiast Jovanović wyrównał po 76. To było niesamowicie ciekawe spotkanie, a sytuacja zmieniała się co chwilę. Obie drużyny trzymały się blisko, a akcja Dziewy w ostatnich sekundach pozwoliła Śląskowi przejąć prowadzenie (86:85). Wrocławianie do końca meczu zdołali punktować jeszcze kilkukrotnie i finalnie wygrali 91:85.

GTK Gliwice – WKS Śląsk Wrocław 85:91
(23:22, 16:17, 27:24, 19:28)

Składy zespołów:
GTK: Rhett (11), Perkins (12), Henderson (24), Gołębiowski (13), Varnado (16) oraz Szlachetka (2), Radwański (2) i Diduszko (5)
Śląsk: Stewart (12), Dziewa (14), Jovanović (22), Gabiński (11), Ramljak (16) oraz Keller (13), Gordon (3), Żeleźniak i Marchewka

Zobacz również:
Wyniki i tabela Energa Basket Ligi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-10-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved