Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > EBL: O krok od sensacji w Lublinie, przesądził rzut Łączyńskiego

EBL: O krok od sensacji w Lublinie, przesądził rzut Łączyńskiego

fot. Elbrus Studio - plk.pl

Niewiele brakowało, by uczestnik Ligi Mistrzów, zespół Startu Lublin, przegrał spotkanie we własnej hali z ostatnim w tabeli MKS-em Dąbrowa Górnicza. Lublinianie po pierwszej połowie prowadzili wprawdzie różnicą 10 punktów, ale fatalna w ich wykonaniu trzecia kwarta przegrana 11:31 spowodowała, że to MKS był bliższy wygranej. Pogoń w czwartej kwarcie dała jednak efekt, a o wygranej Startu zadecydował rzut Kamila Łączyńskiego na trzy sekundy przed końcem meczu.

Na początku meczu inicjatywę od razu przejęli goście, jednak ich ofensywna postawa nie przynosiła za bardzo skutku w postaci punktów. Ich rzuty nie były skuteczne. Z czasem do głosu doszli koszykarze Startu Lublin, których akcje częściej kończyły się celnymi próbami. Dwa rzuty i pięć punktów Łączyńskiego oraz akcja Szymańskiego sprawiły, że w krótkim czasie miejscowi odskoczyli na 9:1. W kolejnych minutach ich przewaga jeszcze rosła, a niemoc przyjezdnych przełamał dopiero Mazurczak (3:12). W drugiej połowie kwarty nie oddano wielu celnych rzutów, MKS próbował nawiązać walkę, ale bezskutecznie.



Pierwsze punkty w kolejnej części meczu to rzuty za trzy Wilsona i Łączyńskiego. Przyjezdni trafiali coraz częściej, co mocno wpływało na wynik. Po punktach Piechowicza było 22:18 dla Startu. Miejscowi czuli już oddech rywali na plecach, ale gra spowolniła. Drużyny nie wyprowadzały już wielu akcji podkoszowych. Najczęściej pod kosz rywali udawało się dostawać miejscowym, którzy po dwóch rzutach Jeszke oraz Dorsey-Walker prowadzili 30:20 i taką też przewagę utrzymali do końca tej części.

Sytuacja nie zmieniła się też po przerwie. W ciągu pierwszych dwóch minut trzeciej kwarty drużyny oddały tylko po jednym celnym rzucie. Z czasem do głosu doszli goście, a dwie akcje Nowakowskiego pozwoliły ekipie z Dąbrowy Górniczej zbliżyć się na 34:37. Natomiast kolejne punkty Killeya-Jonesa wyrównały po 37. To również seria jego czterech skutecznych prób przyczyniła się do prowadzenia MKS-u 46:40. Sytuacja zmieniła się diametralnie i gra Killeya-Jonesa mocno odcisnęła się na rywalach. W końcówce w zdobywaniu punktów pomógł mu jeszcze Moore, a MKS wygrywał po tej kwarcie 55:45.

Start od początku ostatniej części meczu zaczął odrabiać straty. Rywale zaczęli częściej faulować i nie radzili sobie w ofensywie. Po rzutach Dziemby i Sharmy lublinianie tracili już do nich tylko cztery punkty. Swoje dołożył także Borowski – 55:57. Ostatnie pięć minut zapowiadało się bardzo ciekawie, choć punkty Mazurczaka pozwoliły gościom trochę odetchnąć 61:57. W kolejnych akcjach faulowany był Łączyński i jego rzuty wolne chwilę później wyrównały po 63. W nerwowej końcówce dobrze odnalazł się Wilson, po którego trójce MKS prowadził 70:65. Gospodarze jednak nie odpuszczali, skończyli trzy akcje i po punktach Łączyńskiego na niespełna 45 sekund do końca prowadzili 71:70. Do ostatniej chwili drużyny zdołały oddać jeszcze pięć rzutów, ale ostatnie słowo należało do Łączyńskiego, a Start wygrał właśnie jego dwoma punktami.

Pszczółka Start Lublin – MKS Dąbrowa Górnicza 76:74
(17:8, 17:16, 11:31, 31:19)

Składy zespołów:
Start: Dorsey-Walker (4), Łączyński (16), Borowski (8), Szymański (4), Laksa (15) oraz Jeszke (4), Dziemba (8), Medford (2), Sharma (10), Kemp (5) i Moore A.
MKS: Moore L. (12), Mazurczak (14), Killeya-Jones (23), Motylewski, Nowakowski (7) oraz Piechowicz (2), Ratajczak, Karaćić, Wilson (10), Ćiżauskas (6) i Kroczak

Zobacz również:
Wyniki i tabela Energa Basket Ligi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-11-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved