Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Dwóch Polaków na liście do draftu w NBA

Dwóch Polaków na liście do draftu w NBA

fot. Andrzej Romański - plk.pl

Oficjalna lista kandydatów do draftu na rok 2020 nie została jeszcze ogłoszona przez NBA, ale wiemy już, że znajdzie się na niej Adrian Bogucki. 21-letni środkowy HydroTrucka Radom oraz 23-letni środkowy reprezentacji Dominik Olejniczak, któy studiuje w USA. Szanse na wybór jednego z dwóch Polaków są jednak znikome.

Po tym, jak w lutym 2018 roku Los Angeles Clippers rozstali się z Marcinem Gortatem, w NBA nie ma żadnego Polaka. Żaden też nie został wybrany w drafcie aż od 2005 roku, kiedy to z numerem 57 do Orlando Magic (via Phoenix Suns) trafił właśnie Gortat. Był to trzeci Polak wybrany przez klub NBA. Dwa lata wcześniej docenieni zostali Maciej Lampe (nr 30 do New York Knicks) i Szymon Szewczyk (nr 35 do Milwaukee Bucks).



W poprzednim roku na orbicie draftu znalazło się czterech polskich koszykarzy. Marcel Ponitka znalazł się w puli automatycznie jako zawodnik spoza USA z rocznika 1997 i był na testach w USA, zrezygnował w związku z tym z udziału w meczach o brązowe medale Energa Basket Ligi w barwach Arki Gdynia. Wśród 60 wybranych w drafcie NBA (są dwie rundy po 30 wyborów) jednak się nie znalazł. Z rocznika 1997 wcześniej chęć udziału w drafcie zgłaszał także Aleksander Dziewa, środkowy Śląska Wrocław, ale w tym przypadku skończyło się tylko na deklaracji zawodnika, zainteresowania ze strony klubów NBA nie było.

W kwietniu 2019 roku trzech kolejnych polskich koszykarzy – urodzony w 2000 roku Aleksander Balcerowski oraz o rok starsi Adrian Bogucki i Łukasz Kolenda – zgłosiło się na listę zawodników młodszych niż 22 lata, którzy chcą być brani pod uwagę w drafcie 2019. Celem tego ruchu było jednak tylko wzbudzenie zainteresowania tymi nazwiskami, więc zgodnie ze zwyczajem i założeniami cała trójka wycofała się z listy na początku czerwca. Zrobiło tak zresztą aż 46 z 58 zawodników spoza USA poniżej 22 lat, którzy wcześniej się na tę listę zapisali.

Można się było spodziewać, że trójka graczy, którzy rok temu wrzucili swoje nazwiska w obrót w środowisku NBA, w tym roku znów będzie próbować. Sytuacja jednak jest specyficzna. W związku z brakiem możliwości podróżowania, nie odbędą się żadne testy indywidualne ani zbiorowe dla zawodników, więc gracze, którzy nie dostali za dużo minut w meczach ligowych w Europie w tym sezonie nie będą mieli okazji zrobić dobrego wrażenia „za zamkniętymi drzwiami” i zyskać coś w oczach szefów klubów NBA.

Po drugie, nie wiadomo nawet kiedy draft w ogóle się odbędzie. Planowany był na 25 czerwca 2020 roku, ale zgodnie z zasadami powinien się odbyć po zakończeniu sezonu, a ten jest nadal formalnie zawieszony. Co więcej, kolejność wyborów w drafcie zależy od kolejności końcowej sezonu i tego kto wszedł do play-off, w międzyczasie powinno się odbyć losowanie miejsc od 1 do 14, a wszystko to jest zamrożone. Mówi się o tym, że NBA może kończyć sezon 2019/2020 nawet w sierpniu. Nadal jednak termin zgłoszeń zawodników do draftu utrzymano na 26 kwietnia.

Oficjalna lista kandydatów do draftu na rok 2020 nie została jeszcze ogłoszona przez NBA, ale wiemy już, że znajdzie się na niej Adrian Bogucki. 21-letni środkowy HydroTrucka Radom (215 cm wzrostu) ma za sobą świetny sezon w Energa Basket Lidze (10,9 pkt. i 7,1 zbiórek) i został wybrany na najlepszego młodego gracza ligi oraz zawodnika, który zrobił największy postęp. Być może Bogucki, który mógłby być jeszcze w drafcie za rok, pozostanie na liście do końca, choć szanse na wybór są znikome, żeby nie powiedzieć „żadne”. Jednak przejście przez draft bez wyboru powoduje, że wtedy żaden klub NBA nie ma praw do zawodnika, więc czasami łatwiej znaleźć chętnego na jego usługi po kolejnym dobrym sezonie w Europie. Bogucki w tym momencie szuka klubu, zainteresowane jego usługami są czołowe zespoły Energa Basket Ligi. – Nie wiem jeszcze, co z tego draftu w tym roku będzie i czy się wycofam, czy też nie. Na razie trenuję indywidualnie w Polsce, dbam o formę i czekam na informację, czy będzie możliwe w najbliższych miesiącach pokazanie się w USA – mówi Bogucki.

Do draftu w tym roku nie zgłosił się reprezentant Polski Łukasz Kolenda.W tym roku nie było takiego tematu – mówi 21-letni rozgrywający Trefla Sopot, który ma jeszcze z tym klubem kontrakt na przyszły sezon, ale nie jest wykluczone, że będzie rozpatrywał także inne opcje niż pozostanie w Trójmieście. Kolenda nie zaliczy przerwanego przedwcześnie sezonu w Energa Basket Lidze do udanych. Zdobywał średnio 8,7 pkt. na mecz i miał 2,5 asysty, czyli o 1,4 pkt. i 1,0 asysty mniej niż w sezonie 2018/2019. W związku z tym na swoją szansę wśród talentów obserwowanych przez NBA poczeka do 2021 roku. Wtedy do puli draftu wpadnie już automatycznie jako 22-latek.

Z innych powodów swojego nazwiska tym razem nie zgłasza inny zawodnik polskiej reprezentacji Aleksander Balcerowski, który ma za sobą grę na mistrzostwach świata w Chinach. Mierzący 217 cm skrzydłowy może wybrać, czy chce być brany pod uwagę w drafcie 2020, 2021 i 2022. A że wycofać się z puli po kwietniowym zgłoszeniu można tylko dwa razy, więc ten rok Balcerowski odpuszcza, co potwierdził jego agent Maciej Schwarz. Tym bardziej, że ostatni sezon dla młodego giganta w lidze hiszpańskiej nie był udany. Więcej minut znalazł tylko w trzecioligowych rezerwach Gran Canarii, w pierwszym zespole pojawił się tylko w dwóch meczach, a bodaj najlepiej zagrał w listopadowym – sensacyjnie wygranym – meczu kadry z Hiszpanią, choć wtedy też wyszedł na boisko tylko na dziewięć minut.

Inni polscy zawodnicy z roczników 1999-2001, którzy mogliby zgłosić się na listę kandydatów do draftu, tym razem nie skorzystali z okazji. Z zawodników automatycznie podlegających draftowi z rocznika 1998 nie ma w Polsce nikogo, kto nawet przy dużej tolerancji mógłby być brany pod uwagę. W tej sytuacji drugim polskim graczem, który znajdzie się puli draftowej, jest 23-letni środkowy reprezentacji (był w Chinach na MŚ) Dominik Olejniczak. Wywodzący się z Torunia zawodnik zakończył w tym roku studia w USA, podczas których występował aż w trzech uczelniach: Drake, Ole Miss i w ostatnim sezonie Florida State. Na tej uczelni mierzący 212 cm wzrostu Olejniczak grał jednak tylko po 11 minut w meczu, osiągając średnie 4,2 pkt. i 2,3 zbiórki na mecz, więc jest praktycznie niemożliwe, że będzie brany pod uwagę przez którykolwiek z klubów NBA.

Więcej w serwisie polsatsport.pl

źródło: polsatsport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, NBA

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-04-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved