Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Dwie drużyny z jednego klubu w ekstraklasie – po co?

Dwie drużyny z jednego klubu w ekstraklasie – po co?

fot. yukaphoto.com.pl

– Pierwsza drużyna nie rozniesie wszystkich w pył. Jestem przygotowany również na wysokie porażki GTK, ale liczę na kilka meczów powodzenia oraz wyrównane kwarty – mówi nam prezes gdyńskich koszykarek Bogusław Witkowski. VBW Arka Gdynia i GTK Gdynia zmierzą się w inauguracji Energa Basket Ligi Kobie. Derby miasta koszykarek odbędą się w hali GCS, w sobotę o godz. 17. Wstęp wolny, ale tylko maksymalnie dla 150 osób.

Odwołane derby koszykarek VBW Arki Gdynia z Politechniką Gdańską i GTK Gdynia (bo pod taką nazwą będzie funkcjonowała drużyna) z AZS Uniwersytetem Gdański na inaugurację Energa Basket Ligi Kobiet nie oznaczają, że kibice obejdą się smakiem lokalnego pojedynku. Włodarze żółto-niebieskich szybko doszli do wniosku, że można awansem rozegrać spotkanie 7. kolejki i tak o to w sobotę zmierzą się pierwszy i drugi zespół gdyńskich koszykarek.



– To było najprostsze rozwiązanie. Stwierdziliśmy, że jeśli zwalania się termin, a potem mecze mogą się nawarstwić, to woleliśmy to rozegrać. Prezesi PZKosz: Radosław Piesiewicz i Grzegorz Bachański przychylili się do prośby i otrzymaliśmy zielone światło – tłumaczy prezes obu zespołów Bogusław Witkowski.

W związku z nałożoną żółtą strefą obostrzeń w Gdyni, spotkanie będzie mogło obejrzeć 150 kibiców w hali GCS. Przed wejściem każdy będzie musiał podpisać oświadczenie o stanie zdrowia. Wszyscy będą mieli również okazję do zobaczenia Superpucharu, który został zdobyty przez VBW Arkę w minioną środę, a także brązowe medale I ligi zdobyte przez zespół rezerw.

Dla GTK będzie to pierwszy sezon w elicie. Przypomnijmy, że drużyna trafiła tu po wycofaniu się Widzewa Łódź i wykupieniu dzikiej karty za 40 tys. zł. Pojawiły się jednak wątpliwości czy to ma sens, gdy z udziału w rozgrywkach wycofał się AZS Uniwersytet Gdański. W ekstraklasie pozostało bowiem 11 drużyn, zatem w każdej kolejce jedna z nich musi pauzować. Prezes Witkowski widzi jednak więcej plusów, niż minusów takiego rozwiązania. – Śmiem zaryzykować, że to grupa najbardziej utalentowanych koszykarek w tym wieku. Były dwa rozwiązania. Albo grałyby w I lidze i szły innym nurtem rozwoju, albo przeszłyby do ekstraklasy, gdzie jest inne tempo, intensywność, wyższy poziom siłowy i taktyczny. Patrząc pod kątem przyszłości kadry, myślę, że wykorzystają szansę przyspieszonego doskonalenia się. To widać nawet po treningach, gdzie często narzucany rytm meczowy – mówi Witkowski.

Co więcej, jak się okazuje, klub nie traci na tym pod względem finansowo. – Jeśli gramy składem, który mamy, to budżet w I lidze i ekstraklasie jest porównywalny. Jeśli natomiast dochodzą zagraniczne wzmocnienia i pozyskuje się doświadczone Polki, to już musi być większy. Szacuję, że od 1,5 do 2 razy – wyjaśnia prezes.

Nie da się ukryć, że GTK będzie najmłodszą drużyną w całej EBLK. Dla wielu dziewcząt będzie to pierwsza styczność z dorosłą koszykówką, więc patrząc chociażby na wyniki sparingów, można odnieść wrażenie, że drużyna podzieli los AZS UG. Przypomnijmy, że gdańszczanki w poprzednich rozgrywkach pierwsze zwycięstwo odnotowały dopiero w 18. kolejce.

Z kolei bilans koszykarek pierwszego zespołu, a także demolka w spotkaniu o Superpuchar z wiceliderem Basket Bydgoszcz (96:47), sugeruje, że gdyńskie drużyny mogą być po dwóch różnych biegunach. – Pierwsza drużyna nie rozniesie wszystkich w pył, bo w lidzie podobne aspiracje mają zespoły z Gorzowa Wielkopolskiego czy Lublina. Nie wiadomo jak wygląda sytuacja w innych klubach, gdzie mogą pojawić się wzmocnienia. Na pewno nie będzie łatwo, pięknie i przyjemnie, choć mam nadzieję na komplet zwycięstw. Jestem przygotowany również na wysokie porażki GTK. Jednocześnie liczę na kilka meczów powodzenia oraz wyrównane kwarty, co zaprocentuje w przyszłości. Dlaczego nikt nie pytał co w tej lidze robiły zespoły z miejsc 9-12, gdy przegrywały różnicami 40 punktów? Trzeba dać szansę młodzieży, by zawodniczki z szerokiej kadry pierwszego zespołu czuły wsparcie następnych koszykarek – tłumaczy prezes Witkowski.

Pozostaje jeszcze kwestia roszad między pierwszym i drugim zespołem. Jeszcze kilka tygodni temu prezes zapewniał nas, że nie będzie do takich dochodzić w trakcie rozgrywek. Mimo to, w meczu o Superpuchar, w zespole Gundarsa Vetry zobaczyliśmy: Annę Wińkowską czy Julię Niemojewską. To był jednak jednorazowy występ, bo i okoliczności były nadzwyczajne. Obie zawodniczki pochodzą z Żyrardowa, w którym stawiały pierwsze koszykarskie kroki.

– To był gest wobec kibiców z Żyrardowa, który w tym roku obchodzi 20-lecie. Uzyskaliśmy zgodę klubu z Bydgoszczy i PZKosz, więc można było zagrać niecodziennym składem. Dziewczęta otrzymały jednorazowe licencje. Spotkaliśmy się z miłym przyjęciem przez mieszkańców, którzy często chodzą na mecze młodzieżowej koszykówki. Cieszymy się, że dziewczyny mogły zagrać w rodzinnym mieście, choć my już traktujemy je jak gdynianki. Zresztą przeżyła to cała drużyna, co widać było choćby po reakcjach na ławce rezerwowych – podsumowuje Bogusław Witkowski.

źródło: sport.trojmiasto.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Basket Liga Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-10-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved