Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Duncan Robinson – nikt go nie chciał, teraz się go boją

Duncan Robinson – nikt go nie chciał, teraz się go boją

fot. theatletic.com

Historia zna przypadki zawodników niewybranych w corocznym naborze, którzy potem zrobili w NBA furorę. Jeden z bohaterów tegorocznego finalisty Miami Heat Duncan Robinson to kolejny z nich. Nie dość, że nikt nie chciał go dwa lata temu w drafcie, to na dodatek wcześniej studiował na uczelni z trzeciej dywizji NCAA!

Kilku amerykańskich dziennikarzy upubliczniło przed finałem wiadomość, jaką otrzymali od Robinsona jesienią 2017 roku. Koszykarz pisał, że jest na ostatnim roku studiów na uczelni Michigan i chciałby po ich zakończeniu zająć się pracą w mediach sportowych. Nie wierzył najwyraźniej, że może przebić się do NBA lub chociażby dostać wystarczająco intratną propozycję w innej lidze. Warto tu zauważyć, że dla niego sama gra w cenionej szkole Michigan to duży sukces. To drużyna z akademickiej pierwszej dywizji (doszła nawet do finału w 2018 roku, Robinson był w nim zmiennikiem i nie rzucił punktu), a Robinson naukę zaczynał w… trzeciej. W pierwszej i drugiej jest w sumie prawie 700 zespołów, więc można powiedzieć, że obecny koszykarz Heat przez rok grał w szkole Williams w zasadzie na peryferiach peryferiów poważnego uczelnianego basketu.



Chociaż w Michigan dał się poznać jako niezły strzelec, to nie był poważnym kandydatem do draftu w 2018 roku. Może także dlatego, że najlepszy dla niego był nie ostatni, lecz pierwszy sezon w tej szkole, co jednak jest rzadkością. Miami Heat – co też nieczęsto się zdarza – nie mieli możliwości pozyskania go w drafcie, bo wcześniej przehandlowali oba wybory. Zaprosili jednak Duncana Robinsona na ligę letnią, gdzie koszykarz spodobał się trenerowi Erikowi Spoelstrze. Zaoferowano mu „podwójny” kontrakt z Heat i będącym ich zapleczem zespołem Sioux Falls Skyforce z G-League. Robinson skorzystał na pechu kilku graczy, bo aż czterech miało kontuzje, więc sezon rozpoczął w Miami. Wystąpił w 15 meczach, raz nawet wyszedł w pierwszej piątce, ale nie był zawodnikiem, o którym pisało się i mówiło.

Sytuacja zmieniła się jednak w obecnym sezonie, gdy Spoelstra wstawił wzmocnionego fizycznie Robinsona do pierwszej piątki, co okazało się świetnym pomysłem. Robinson zdobywał w rundzie zasadniczej średnio ponad 13 punktów trafiając prawie 45% trójek. Spoelstra podkreślał, że zachęca go do rzucania w każdej możliwej sytuacji, bo Robinson robi to świetnie. Zawodnik przyznawał, że nawet w szkole średniej trener nie przygotowywał zagrywek specjalnie dla niego, a tak jest teraz w Miami. Z biegiem czasu tak wyspecjalizował się w trójkach, że praktycznie przestał oddawać rzuty inne niż z dystansu i wolne. Aż 88% jego prób z gry w rundzie zasadniczej to te z obwodu, w play-offach ten wskaźnik wzrósł do 89%. W finale przeciwko Los Angeles Lakers pierwszy rzut za 2 wykonał dopiero w trzecim meczu.

Zaczął tę serię od zera, ale trzeba pamiętać, że rywale już wiedzą, że umie rzucać trójki, więc bardzo rzadko zdarza się, iż jest na obwodzie i nie ma obok niego żadnego obrońcy. Ze spotkania na spotkanie był coraz lepszy – kolejno zdobywał 9, 13, 17 i wreszcie 26 punktów w piątym spotkaniu. Trafił w tym meczu 7 z 13 trójek, ale można powiedzieć, że dzięki niemu udało się wykreować dużo więcej udanych akcji. Lakers boją się zostawiać go wolnego na obwodzie, co Heat często wykorzystują markując, że podają do niego albo udając, że Robinson szuka pozycji albo robiąc z niego gracza stawiającego zasłonę. I niezależnie od tego jak skończy się seria finałowa (jest 3-2 dla Lakers), to Robinson będzie mógł jednak z dumą pomyśleć, że to fascynujące, iż takie gwiazdy jak LeBron James boją się sytuacji, w której chłopak po studiach w trzeciej dywizji NCAA dostaje na moment piłkę do ręki.

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, NBA

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-10-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved