Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Dominik Olejniczak: Wszystko zależy ode mnie

Dominik Olejniczak: Wszystko zależy ode mnie

fot. pzps.pl

– Zrobię wszystko, aby ten sezon był dla mnie udany zarówno drużynowo, jak i indywidualnie. Wierzę, że Trefl Sopot trochę namiesza – mówi Dominik Olejniczak, który przed kilkoma dniami dołączył do zespołu Marcina Stefańskiego. Reprezentant Polski rozegra swój pierwszy zawodowy sezon na krajowych parkietach po zakończeniu edukacji w Stanach Zjednoczonych.

Kiedy rozpoczął pan rozmowy z Treflem Sopot?



Dominik Olejniczak:To była moja pierwsza oferta, którą dostałem. Wróciłem do Polski sześć tygodni temu, więc musiałem odbyć 14-dniową kwarantannę i po jej zakończeniu rozmawiałem z agentem i wtedy dowiedziałem się o takiej możliwości. Przez cały ten czas klub wykazywał zainteresowanie moją osobą. Trefl stoi na dobrym sportowym poziomie, ma ciekawy zespół z trenerem Marcinem Stefańskim, więc zdecydowałem się na taki ruch.

Rozmowa z trenerem była krótka i treściwa czy musiał długo pana przekonywać do dołączenia?

– Trener nie musiał mnie długo przekonywać, wydaje się być bardzo konkretnym człowiekiem. Dodatkowym aspektem jest fakt, że grał też tak jak ja na podkoszowych pozycjach, więc na pewno lepiej jest mieć takiego szkoleniowca. Przede wszystkim chodziło o możliwość gry i otrzymania odpowiedniej liczby minut. To było dla mnie istotne, żeby nie pójść do zespołu, w którym będę spędzał zbyt wiele czasu ławce rezerwowych, bo jednak potrzebuje ogrania. Chodziło o to, żeby wybrać klub, w którym będę mógł grać.

Są jeszcze inne wartości, które przekonały pana do podpisania umowy z żółto-czarnymi?

– Dużym plusem jest Paweł Leończyk, od którego mogę się bardzo wiele nauczyć. To jest maestro na bloku i bardzo się cieszę, że będę mógł z nim grać i trenować, bo na pewno wyciągnę od niego wiele wskazówek. Cieszy mnie również stabilizacja w składzie. Wielu zawodników ma ważne kontrakty i łatwiej będzie podejść do okresu przygotowawczego, niż w klubach, które są dopiero w trakcie budowy. Życie nad morzem też fajnie brzmi i można potraktować jako udogodnienie, ale na pewno nie to było najważniejsze i nie tym kierowałem się przy wyborze.

Miał już pan okazję do rozmowy z Pawłem Leończykiem?

– Aktualnie jestem na campie razem z Pawłem, więc zamieniliśmy kilka zdań, trochę potrenowaliśmy i naprawdę jestem pod wielkim wrażeniem. Tak naprawdę to moja pierwsza styczność z zawodnikiem PLK. Nigdy nie miałem takiej szansy i mało miałem styczności z polskimi graczami, więc cieszę się, że będę z nim mógł trenować przez cały rok.

W środowisku koszykarskim mówi się o Treflu Sopot w kontekście walki o medale. Jak wysoko podniesiecie poprzeczkę?

– Przed sezonem jest zawsze wiele zespołów, które dobrze wyglądają na papierze, a później różnie z nimi bywa. Do tego trzeba jeszcze dołożyć dużo ciężkiej pracy. Następnie zobaczymy jak to się potoczy, jak będziemy wyglądać po okresie przygotowawczym i wtedy można patrzeć na cele.

Ale domyślam się, że osobiście mierzy pan wysoko?

– Jak najbardziej. Zrobię wszystko, aby ten sezon był dla mnie udany zarówno drużynowo, jak i indywidualnie.

Czy pomoże w tym doświadczenie zdobyte w Stanach Zjednoczonych, w których studiował pan od 2015 roku? To był dobry ruch?

– Tak. Czuję się z tym dobrze, bo poznałem amerykańską kulturę, dobrze opanowałem język angielski, zdobyłem wykształcenie i prawie ukończyłem studia magisterskie, więc ewentualnie mogę do nich wrócić w każdej chwili. Poznałem również swoją narzeczoną, z którą wezmę ślub w przyszłym roku i tak naprawdę nie wyobrażam sobie życia bez niej. Oczywiście miałem też znakomitych trenerów na poziomie NCAA, zwłaszcza trenera Hamiltona z Florida State University. Ważne są także inne znajomości koszykarskie, w tym z ludźmi ze środowiska NBA itd. To są rzeczy, które sobie bardzo cenię.

Czy w tym czasie nauczył się pan rzeczy, o które byłoby trudno w Polsce?

– Obecnie przebywam na campie Get Better i widzę, że niektórzy tu mają większe pojęcie i trenują jeszcze ciężej, niż niektórzy moi koledzy z ligi uczelnianej w Stanach Zjednoczonych, więc nie wydaje mi się, że nauczyłem się o wiele więcej, niż być może nauczyłbym się tutaj. Gdybym jednak został w Polsce i zaczął szybko grać zawodowo to możliwe, że długo nie powąchałbym parkietu, a za oceanem grałem sporo od samego początku. Poza tym talent i potencjał niektórych graczy amerykańskich, z którymi się rywalizuje, jest olbrzymi.

To może podczas zgrupowań młodzieżowych reprezentacji widział pan znaczne różnice między sobą i kolegami?

– Na pewno czułem się pewniejszy i lepiej przygotowany atletycznie.

W ubiegłym roku, z reprezentacją Polski zajął pan ósme miejsce na mistrzostwach świata w Chinach. Obecnie o miejsce w składzie musi pan rywalizować z Adamem Hrycaniukiem i Damianem Kuligiem. Kiedy to Dominik Olejniczak będzie pierwszą planową postacią pod koszem?

– Wszystko zależy od tego, jak się będę rozwijał. Myślę, że wtedy sami poznamy odpowiedź. Przede mną sezon w Sopocie, który zweryfikuje mocne i słabe strony. Wszystko zależy ode mnie.

Tak naprawdę dopiero zaczyna pan grę w zawodowej koszykówce, ale gdzie widzi pan siebie za pięć i więcej lat?

– Nie odpowiem na to pytanie, bo nie skupiam się na tym. Teraz jestem w Treflu, na tym się koncentruje, chcę pokazać się z najlepszej strony i rozegrać dobry sezon. Nie myślę o tym, co będzie za kilka lat.

Ale jakieś marzenia są na pewno.

– Oczywiście, że chciałbym grać w Eurolidze i na najwyższych szczeblach. Teraz jednak skupiam się na grze w Energa Basket Lidze. Musimy rozegrać dobry sezon i powalczyć o najlepsze miejsce. Wierzę, że Trefl Sopot trochę namiesza.

Rozmawiał Damian Konwent – sport.trojmiasto.pl

źródło: sport.trojmiasto.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-07-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved