Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Dion Waiters nie zagrał jeszcze w finale, ale… i tak dostanie mistrzowski pierścień

Dion Waiters nie zagrał jeszcze w finale, ale… i tak dostanie mistrzowski pierścień

fot. essentiallysports.com

Trzy spotkania finału NBA za nami i Dion Waiters jeszcze nie pojawił się na parkiecie. A jednak koszykarzowi już… przysługuje pierścień mistrzowski. Heat w lutym bez żalu wytransferowali go do Memphis Grizzlies, którzy zwolnili go po kilku dniach. W marcu został zatrudniony przez Lakers, ale zadebiutował dopiero w lipcu po wznowieniu sezonu przerwanego przez pandemią koronawirusa.

Niezależnie od tego, jak zakończy się rywalizacja Los Angeles Lakers z Miami Heat, to będzie mógł powiedzieć o sobie, że miał udział w mistrzostwie. Koszykarz występował w obecnym sezonie w obu zespołach biorących udział w decydującej rozgrywce. W Heat wystąpił w trzech spotkaniach, w barwach ekipy z LA dwanaście razy.



W finale na razie nawet nie załapał się do składu meczowego i możliwe, że to się nie zmieni do końca serii – chyba że inny zawodnik dozna kontuzji. W kontekście nagrody za mistrzostwo nie ma to jednak większego znaczenia. Jeśli prowadzący obecnie 2-1 Lakers wygrają jeszcze dwa razy, to Dion Waiters na pewno będzie uwzględniony wśród posiadaczy pierścienia za zwycięstwo.

Nieco inaczej będzie wyglądała sytuacja w przypadku ewentualnego triumfu Heat. Przepisy mówią, że w przypadku zawodników, którzy odeszli w trakcie sezonu to klub ma prawo zdecydować, czy dostaną oni pierścienie. Przykładowo ubiegłoroczny mistrz Toronto Raptors nie podarował pierścieni swoim byłym graczom, ale wcześniej Golden State Warriors robili to co roku.

W przypadku Waitersa Heat mogą mieć wątpliwości nie dlatego, że rozegrał tylko trzy mecze, ale ze względu na jego pozaboiskowe wybryki. Po dobrym sezonie 2018/2019 (średnio 12 punktów) zawodnik w obecnych rozgrywkach był przez klub z Miami zawieszany aż trzy razy. Były związane z sytuacjami, które według władz Heat przynosiły szkodę zespołowi.

Koszykarz przede wszystkim narzekał na to, że siedzi na ławce, dochodziło do konfrontacji między nim a trenerem Erikiem Spoelstrą. Ale były także inne incydenty niezwiązane z parkietem koszykarskim. W listopadzie podczas jednej z podróży z samolotem dostał ataku paniki po zjedzeniu… żelków z marihuaną. W grudniu zgłosił, że jest chory, a potem wrzucił do portali społecznościowych zdjęcia z wypoczynku na łódce.

Nic dziwnego, że Heat w lutym bez żalu wytransferowali go do Memphis Grizzlies, którzy zwolnili go po kilku dniach. W marcu został zatrudniony przez Lakers, ale zadebiutował dopiero w lipcu po wznowieniu sezonu przerwanego przez pandemią koronawirusa. Prezentował się nieźle zdobywając w 7 meczach rundy zasadniczej średnio 11.9 punktu, ale w play-offach wylądował na końcu ławki rezerwowych.

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, NBA

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-10-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved