Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Nasz człowiek we włoskiej Serie A – Michał Sokołowski

Nasz człowiek we włoskiej Serie A – Michał Sokołowski

fot. Treviso Basket

Trzech reprezentantów Polski – Jarosław Zyskowski, Michał Michalak i Michał Sokołowski – biega od kilku miesięcy po parkietach najmocniejszych lig Europy. Co w przypadku polskich koszykarzy wcale nie jest tak oczywiste jak u piłkarzy. „A stać nas na więcej” – mówią. – Wyszedłem z założenia, że nic na siłę. Opłaciło się, bo oferta z Treviso była naprawdę korzystna – przyznaje Michał Sokołowski.

Michał Sokołowski to typ wojownika, który do dorosłej koszykówki przebijał się głównie ciężką pracą – najpierw w malutkim, ale specjalizującym się w szkoleniu talentów MKS Pruszków, a potem cierpliwie walcząc o każdą minutę gry w Anwilu Włocławek. – Marzenia? Jasne, liga hiszpańska jest jedną z najlepszych, ale nauczyłem się robić krok po kroku – tłumaczy swoje podejście do koszykówki Michał Sokołowski, dzisiaj koszykarz De’ Longhi Treviso Basket.



O wyjeździe Sokołowskiego z Polski mówiło się od lat, zawsze jednak coś stawało na przeszkodzie. Wydawało się nawet, że lada moment „Sokół” przegapi najlepsze lata kariery. Bez wyjazdu na Zachód. Był członkiem reprezentacji, która na mistrzostwach świata w Chinach zajęła historyczne ósme miejsce, w pewnym momencie widać było, że Energa Basket Ligę przerasta. – Bez przesady, wyjeżdżając miałem dopiero 27 lat i najlepsze wciąż przede mną – śmieje się Sokołowski. – Zgoda, kilka razy uciekła mi szansa, by wyjechać zagranicę, ale ani razu nie miałem myśli, że to już za późno i trzeba będzie zostać w Polsce – dodaje.

Sokołowski z całej trójki wyjechał najpóźniej, bo dopiero w październiku 2020 r. Wobec braku korzystnej oferty związał się z Legią, ale porozumiał się tak, że jeśli dostanie ofertę z Europy, będzie mógł odejść. W Warszawie zdążył rozegrać osiem spotkań, z których sześć jego zespół wygrał. Sokołowski był bliski transferu do Francji czy Turcji, ale ostatecznie zdecydował się odejść do Lega Basket. – Zanim przyjąłem ofertę z Włoch, kilka wcześniejszych musiałem odrzucić. Dlaczego? Bo szukałem stabilnego miejsca do życia. Kilka pierwszych ofert nie było atrakcyjnych ani finansowo, ani życiowo. Wyszedłem z założenia, że nic na siłę. Opłaciło się, bo oferta z Treviso była naprawdę korzystna – mówi.

– Klub działa profesjonalnie, ale nie widzę wielkiej różnicy w porównaniu z tym, co przeżyłem w Radomiu czy Włocławku, bo te kluby też były świetnie zorganizowane. Nie brakuje mi w Treviso niczego do szczęścia – piękne miasto, mieszkanie, jest ze mną rodzina. Mogę skupić się na grze. 

„Sokół” w zespole z Treviso spotkał m.in. Davida Logana, Amerykanina z polskim paszportem, który kilka lat występował w reprezentacji Polski. Sokołowski ma świetne statystyki – zdobywa ponad 10 punktów, notuje 5 zbiórek i dokłada 2 asysty.  – Trener widzi we mnie wojownika. I chyba za tę waleczność ceni mnie najbardziej. Zgoda, zdobywam punkty, ale przede wszystkim wykonuję brudną robotę, mam dużo zadań w obronie – mówi zawodnik, którego drużyna po 12. kolejkach zajmuje 10. miejsce w tabeli.

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-12-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved