Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Nasz człowiek w Bundeslidze – Michał Michalak

Nasz człowiek w Bundeslidze – Michał Michalak

fot. SYNTAINICS MBC

Trzech reprezentantów Polski – Jarosław Zyskowski, Michał Michalak i Michał Sokołowski – biega od kilku miesięcy po parkietach najmocniejszych lig Europy. Co w przypadku polskich koszykarzy wcale nie jest tak oczywiste jak u piłkarzy. „A stać nas na więcej” – mówią. – Wiedziałem, że liga niemiecka jest świetnie zorganizowana. Uznałem, że jest to dla mnie duża szansa – mówi Michał Michalak.

Michał Michalak od początku był uważany za przyszłą gwiazdę, z reprezentacją do lat 17, jako jeden z „chłopaczków Szambelana”, czyli selekcjonera drużyny Jerzego Szambelana, zdobył srebro mistrzostw świata. Nastoletni Polacy dopiero w finale przegrali z Amerykanami, przyszłymi gwiazdami NBA.



Michał Michalak, który w przeszłości zasmakował już gry w lidze hiszpańskiej. W 2017 r., po kilku meczach we włoskiej Germani Basket Brescia (Michalak grał tam na podobnej zasadzie, co Zyskowski w Vechcie), podpisał umowę z Basketem Zaragoza. I choć początek sezonu 2017/18 miał obiecujący, a w sezonie potrafił zdobyć 10 punktów w meczu z Barceloną (średnio w sezonie zdobywał 4,5 pkt.), to jednak w perspektywie całego sezonu nie miał szansy, by się pokazać z dobrej strony. I wrócił do Polski – na dwa lata.

Wyjechać chciał już przed poprzednim sezonem, ale długo czekał na dobrą ofertę. Zbyt długo. Czas uciekał, postanowił zostać w Polsce, w Legii. I choć z dobrym skutkiem – został królem strzelców ligi, wrócił do reprezentacji Polski – to jednak wciąż marzył o grze na Zachodzie.

Dlatego przed tym sezonem postanowił, że nie zamierza czekać na ofertę idealną i przyjął pierwszą, którą uznał za przyzwoitą – z niemieckiego Syntainics MBC. – Umowę podpisałem 1 czerwca, czyli bardzo wcześnie jak na koszykarski rynek – mówi Sport.pl Michalak. – Oferta z MBC była pierwszą, którą otrzymałem w te wakacje i po rozmowie z trenerem uznałem, że nie ma sensu czekać na gwiazdkę z nieba, bo to będzie miejsce, w którym będę mógł pokazać pełnię swoich możliwości. Wierzyłem i wierzę w swoje umiejętności, uważałem, że muszę znaleźć miejsce za granicą, gdzie będę miał szanse udowodnić swoją wartość w lepszej lidze. W ligach zagranicznych występuje niewielu Polaków, przez co trudniej jest nam wyjechać, bo jako nacja, szkoła koszykówki nie mamy tak wyrobionej marki w Europie. Często kluby wolą postawić na doświadczonych Amerykanów czy graczy z Bałkanów – dodaje.

24, 17, 32, 15, 12, 29, 23, 23, 25, 23 – tyle punktów Michalak zdobywał w kolejnych meczach Bundesligi w tym sezonie. Ze średnią 21,4 pkt. jest drugi na liście strzelców ligi, lepszy jest tylko Trae Bell-Haynes, który zdobywa śr. 21,8 pkt. – Po dobrym początku sezonu rywale z pewnością już mnie znają i przygotowują się z myślą o ograniczeniu moich ruchów. Staram się podejmować dobre decyzje, czytać obronę i korzystać z tego, że jest ona skupiona na mnie i kreować grę dla drużyny, jednocześnie szukając pozycji dla siebie – mówi Michalak. – Wiedziałem, że liga niemiecka jest świetnie zorganizowana. Przed podpisaniem umowy rozmawiałem z trenerem i menedżerem klubu, wiedziałem, że będę miał ważną rolę w drużynie. Uznałem, że jest to dla mnie duża szansa – dodaje.

Organizację Bundesligi widać chociażby po tym, jak radzi sobie z koronawirusem. Gracze są testowani dwa razy w tygodniu, 48 godzin przed meczem. W hali są strefy pasywna i aktywna, w tej drugiej mogą przebywać koszykarze. – Podpisałem kontrakt na rok, mając świadomość, że to klub z małego miasta, który stara się zaznaczyć swoją obecność i coś wyszarpać w Bundeslidze. Po kilku porażkach na początku sezonu zaczynamy się rozkręcać, obecnie mamy serię zwycięstw i mam nadzieję, że będziemy w stanie zaskoczyć w tym sezonie – tłumaczy Michalak, którego drużyna z bilansem 6-8 jest 10. w tabeli. Polak dodaje, że w Weissenfels żyje mu się jak u pana Boga za piecem. – To małe miasto niedaleko Lipska. Jest tutaj wszystko, czego potrzeba do codziennego życia, a do większych atrakcji mamy 30 minut jazdy samochodem do Lipska. Organizacyjnie klub zadbał o wszystko dla mnie i mojej rodziny.

Co dalej? – Nauczyłem się nie patrzeć zbyt daleko w przyszłość. Cieszę się każdym meczem. Czy chciałbym wrócić do Hiszpanii? Mam spory niedosyt po swoim pierwszym pobycie zagranicą, wiele się też dzięki tamtemu sezonowi nauczyłem, zobaczymy… Nie myślę dziś o tym, co będzie za pół roku – ucina.

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-12-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved