Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Cedi Osman z Bośni, przez Turcję do ligi NBA

Cedi Osman z Bośni, przez Turcję do ligi NBA

fot. nbcsports.com

Urodził się w Macedonii, przygodę z koszykówką zaczął w Bośni, ale Cedi Osman jest reprezentantem Turcji. I w pewnym sensie został następcą LeBrona Jamesa.

Cedi Osman przygodę z NBA i Cleveland Cavaliers rozpoczął w 2017 roku, gdy James był jeszcze liderem zespołu walczącego o mistrzostwo. Początki nie były najlepsze, bo na drugim treningu debiutant doprowadził do… skręcenia stawu skokowego przez gwiazdę Cavs. Osman nawet nie krył Jamesa, ale znalazł się na jego drodze i nie zdążył odsunąć. W efekcie LBJ nadepnął na jego stopę i z urazem opuścił boisko.



– Zacząłem panikować, dopytywać się, czy wszystko w porządku. LeBron poszedł się schłodzić, a my wróciliśmy do gry, ale nie mogłem się skupić. Myślałem o LeBronie, czy będzie w stanie grać w najbliższych meczach. Byłem bardzo zdenerwowany. Gdy skończyliśmy, to od razu poszedłem sprawdzić, co się z nim dzieje i przeprosić. Odparł, że mam się o to nie martwić. „Graj ostro. Podoba mi się, jak grasz, rób to dalej” – opowiadał w wywiadzie Turek, który w sezonie 2017/2018 dwanaście razy wyszedł nawet w pierwszej piątce, a potem zagrał w play-off i nawet w przegranym finale z Golden State Warriors. W roli trzecioplanowej.

Gdy James zdecydował się odejść do Los Angeles Lakers, to skład Cavaliers niemal się rozsypał. Szansę dostali zawodnicy wcześniej siedzący na ławce rezerwowych, a jednym z nich był Osman. Wskoczył do pierwszej piątki na pozycję niskiego skrzydłowego, czyli tą, na której nominalnie występował James. Oczywiście to nie był ten poziom zawodnika i zespołu, do którego przyzwyczaili się kibice Cavaliers wcześniej, ale Osman zrobił postępy i zakończył tamte rozgrywki 2018/2019 ze średnimi 13 punktów, blisko 5 zbiórek oraz 3 asyst. Być może pewności siebie dodała mu znajomość z Jamesem, którą utrzymywał (a może nadal utrzymuje) po odejściu tego drugiego do LA. – Nie chcę go zanudzać i nie piszę do niego codziennie, ale gdy mam gorszy humor i zawsze odpisuje – opowiadał w tureckich mediach. Obecnie sytuacja Osmana w będących w kryzysie (bilans 3-10 w lutym) Cavaliers wygląda gorzej i nie zawsze nawet wychodzi w pierwszej piątce. Ma problemy ze skutecznością, bo niecałe 38% celności rzutów z gry to wynik nawet nie przeciętny. Jego dyspozycja jest bardzo nierówna – ostatnie 10 meczów to kolejno 7, 2, 2, 0, 20, 17, 11, 6, 11 i 7 punktów na koncie 25-latka.

Przed przenosinami do Cleveland Osman niemal całą karierę spędził w jednym klubie ze Stambułu – Anadolu Efesie. Trafił tam mając niecałe 13 lat, gdy został wypatrzony przez skautów podczas jednego z turniejów na Bałkanach. Matka Osmana to Bośniaczka z Noviego Pazaru w Serbii, ale ojciec jest z pochodzenia Turkiem, więc propozycję przenosin do Stambułu dostała cała rodzina Osmanów. Oczywiście to oficjalna wersja tej historii powtarzana przez zawodnika oraz turecki klub. Teoretycznie nie ma powodów, żeby im nie wierzyć, ale przecież znamy przypadek innego reprezentanta Turcji Ersana Ilyasovy, którego wiek i pochodzenie budzą kontrowersje. Załóżmy jednak, że w tym wypadku nie ma żadnych przekłamań.

Osman urodził się w Ochrydzie w Macedonii (wtedy jeszcze nie Północnej), czyli coraz bardziej popularnym turystycznie mieście nad pięknym jeziorem o tej samej nazwie. Jego związki z Macedonią były później niewielkie, właściwie żadne. Ale koszykarzem był także jego starszy o 4 lata brat Caner (Dzaner), który miejsce urodzenia wykorzystywał i występował w macedońskich klubach oraz kadrach młodzieżowych. Być może dlatego, że on przenosząc się do Stambułu był już za stary, by jako Turek nie być traktowanym w rozgrywkach reprezentacyjnych jako zawodnik naturalizowany. Inna sprawa, że potem okazało się, że w przeciwieństwie do Cediego nie prezentował wielkiego poziomu i karierę skończył w 2015 roku.

Rodzina Osmanów wyprowadziła się do Sarajewa, gdy Cedi miał cztery lata. W stolicy Bośni zaczął chodzić na treningi koszykarskie i grał w KK Bosna przez prawie dekadę do czasu, gdy dostał propozycję ze Stambułu. – Kiedy przyjechałem do Turcji w wieku 13 lat, to pomyślałem, że moja droga właśnie się zaczyna. Czas w Bośni był dobry, ale nie tak jak w Turcji. W Stambule jest więcej opcji do pracy i dlatego się tam przeprowadziłem. Zacząłem wierzyć w siebie i wtedy moja rodzina zaczęła we mnie wierzyć. To nie tak, że nie wierzyli we mnie w przeszłości, ale w Turcji wszystko się zmieniło – opowiadał jeszcze przed debiutem w NBA Osman. W Eurolidze zadebiutował w sezonie 2013/2014 jeszcze jako nastolatek, a potem niespodziewanie zagrał na seniorskich mistrzostwach świata w Hiszpanii. Rok później wybrano go w drafcie NBA, ale pozostał jeszcze na dwa lata w Efesie i chyba była to dobra decyzja. Trafił do Cleveland wystarczająco wcześnie, by zyskać na znajomości z Jamesem, ale jednocześnie nie zasiedział się zbyt długo na końcu ławki rezerwowych.

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, NBA

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-03-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved