Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Cam Reddish powoli wychodzi z cienia

Cam Reddish powoli wychodzi z cienia

fot. nba.com

Gdy przy okazji draftu 2018 Atlanta Hawks i Dallas Mavericks wymienili się młodymi gwiazdami Trae Youngiem i Luką Dončiciem, to niewielu kibiców zwróciło uwagę na to, że Mavericks dorzucili także wybór w pierwszej rundzie kolejnego draftu. I tak naprawdę Hawks nie dostali tylko Younga, ale także gracza wybranego w ubiegłym roku z „dziesiątką”. Okazał się nim Cam Reddish, obecnie zawodnik pierwszej piątki Hawks, którzy świetnie rozpoczęli sezon i mają w nim dużo większe aspiracje niż w poprzednim. Oczywiście pomóc mają transfery i wzmocnienia, ale także rozwój młodych koszykarzy takich jak właśnie Reddish. Początek sezonu wskazuje na to, że jego rola może być większa niż w poprzednim debiutanckim.

Wtedy w dniu wspomnianej draftowej wymiany Hawks i Mavericks Reddish był świeżo po zakończeniu nauki w szkole średniej. Uznawano go za jednego z najlepszych zawodników szykujących się do debiutu w lidze NCAA. Mimo tego w swoim zespole akademickim nie pełnił pierwszoplanowej roli. Dlaczego? Ano dlatego, że chociaż w rankingu rekrutów ESPN sklasyfikowano go na trzecim miejscu, to pierwsze i drugie zajmowali dwaj nowi koledzy z Duke, czyli Zion Williamson i R.J. Barrett. Przynajmniej ten drugi był Reddishowi bardzo dobrze znany, bo spotkali się m.in. w 2017 roku podczas mistrzostw świata juniorów w Egipcie, gdzie Kanada z Barrettem niespodziewanie pokonała Amerykanów w półfinale.



Także na uczelni Duke prezentował się lepiej niż Cam Reddish, który z pewnością nie poprawił swoich notowań w trakcie jednego sezonu spędzonego w NCAA. Jako trzecia opcja ofensywna w drużynie słynnego coacha K zdobywał przeciętnie 13.5 punktu przy 36% skuteczności z gry. Williamson i Barrett rzucali średnio ponad 22 oczka. Jeśli jednak mówimy o tym, że Reddish pogorszył swoją reputację, to trzeba brać pod uwagę układ odniesienia. Na początku spodziewano się, że zostanie wybrany w drafcie w czołowej piątce, może nawet trójce i będzie kandydatem na gwiazdę/lidera zespołu NBA. W trakcie sezonu w Duke (zakończonego porażką już w ćwierćfinale NCAA Tournament) cytowani przez amerykańskie media skauci mówili, że brakuje mu trochę instynktu boiskowego zabójcy i że nie wykorzystuje swojego potencjału chowając się za innymi. Być może wynikało to trochę z tego, obok kogo występował. I Barrett, i Williamson to zawodnicy, którzy dobrze czują się na pierwszym planie.

Z drugiej strony trener Duke Mike Krzyzewski powiedział kiedyś o Reddishu, że to „piękny zawodnik” i nie chodziło mu oczywiście o wygląd, lecz o płynny i naturalny sposób gry. Jego budowa ciała idealnie pasuje do obecnej NBA – jest wysoki (203 centymetry) jak na zawodnika z pozycji 2/3, ma szeroki rozstaw ramion, jest skoczny i sprawny. Poza tym dysponuje dobrym rzutem z dystansu, którego już w szkole trochę nadużywał. Na to narzekał wtedy Krzyzewski mówiąc, że Reddish powinien częściej mijać i penetrować. W Duke rzucał głównie z dystansu – 62% prób z gry to te z obwodu. W pierwszym sezonie w NBA trójki stanowiły już tylko 45% jego rzutów. Hawks jednak tak naprawdę przez pół sezonu nie grali o stawkę, bo po serii porażek na przełomie listopada i grudnia mieli bilans 6-27 i brak realnych szans na play-offy. Potem sezon przerwała pandemia koronawirusa, a drużyna z Atlanty na jego finisz nie została zaproszona.

W trakcie tego kiepskiego okresu zdarzył się jednak mecz, w którym Reddish poczuł na sobie odpowiedzialność. Hawks grali wtedy z późniejszymi mistrzami Los Angeles Lakers i byli blisko sprawienia niespodzianki. W końcówce przy stanie 99:96 dla rywali z LA gospodarze mieli piłkę, a weteran Vince Carter znalazł na czystej pozycji Reddisha, który trafiając doprowadziłby do remisu. Spudłował, ale trener Lloyd Pierce i tak później pochwalił młodego koszykarza. – Takie rzuty są jedną z tych rzeczy, dla których przychodzisz do NBA. Ciężar niecelnego rzutu jest tym, co napędza cię potem do pójścia do hali – powiedział. A Reddish według opinii wszystkich trenerów należy do pracusiów. Dzięki temu poprawiał się w trakcie debiutanckiego sezonu. Zaczął od średnio 5.2 punktu w 5 meczach w październiku, a w 10 spotkaniach po przerwie na Weekend Gwiazd jego średnia wynosiła 16.4. Oczywiście trzeba pamiętać, że te lutowe-marcowe mecze dla Hawks miały już letni charakter.

W obecnych rozgrywkach od początku jest inaczej. Drużyna z Atlanty otworzyła sezon trzema wygranymi. Potem po zaciętym spotkaniu przegrała na wyjeździe z mocnymi Brooklyn Nets 141:145, a w drugim meczu z tą ekipą wygrała pewnie 114:96 i ma bilans 4-1. Reddish za każdym razem wychodził w pierwszej piątce i spędzał na boisku średnio 29.2 minuty zdobywając 12.6 punktu. W przeprowadzonej wśród debiutantów sondzie przed sezonem 2019/2020 to właśnie on zajął pierwsze miejsce przy pytaniu „kto będzie miał najlepszą karierę?”. Nie Barrett i nie Williamson, którzy na razie lepiej radzą sobie w New York Knicks i New Orleans Pelicans. Nie Ja Morant, lider Memphis Grizzlies. O tym, czy wyniki sondy się sprawdziły będzie można powiedzieć najwcześniej za kilka lat, ale na razie sprawa jest otwarta, bo Reddish systematycznie się rozwija. Nawet jeśli miałby w najbliższej przyszłości być w najlepszym wypadku opcją numer 2 w wygrywających Hawks obok Trae Younga, to nie jest to wcale zły scenariusz.

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, NBA

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-01-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved