Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Boštjan Nachbar: Ciężko będzie dokończyć sezon Euroligi

Boštjan Nachbar: Ciężko będzie dokończyć sezon Euroligi

fot. facebook

– Trudno będzie zapewnić bezpieczeństwo nie tylko graczom, ale wszystkim zaangażowanym. To będzie trudne wyzwanie. Trzeba być cierpliwym, bo mamy jeszcze czas, ale coraz bardziej ucieka. Na pewno granie meczów w wielu krajach jest niemożliwe ze względu na liczne restrykcje, utrudnienia w podróży, zamknięte granice. Hala w jednym mieście ma więcej sensu – mówi o ewentualnym dokończeniu rozgrywek Euroligi Boštjan Nachbar, były koszykarz, obecnie dyrektor zarządzający Stowarzyszenia Zawodników Euroligi.

Wierzy pan, że uda się wznowić przerwane przez pandemię rozgrywki Euroligi, a koszykarze wrócą na boisko w tym sezonie?



Boštjan Nachbar:Ciężko przewidzieć najbliższą przyszłość nie tylko w koszykówce, ale ogólnie na świecie. Decyzje w każdym sporcie będą konsekwencjami tego, co zdecydują lokalne władze. Dlatego pytanie o to, czy się uda wznowić rozgrywki nie jest pytaniem do nas, do klubów, do Euroligi, ale do osób stojących wyżej. Ja mogę mówić o tym, że jest wola, by grać. Wiem, że kluby chciałyby grać. Wiem, że Euroliga chce ze sportowego i finansowego punktu widzenia. Zawodnicy również chcą, oni chcą rywalizacji, to ich życie. Najważniejsze jest jednak bezpieczeństwo, więc pozostaje wiele znaków zapytania. Osobiście wydaje mi się, że będzie ciężko dokończyć sezon. Trudno będzie zapewnić bezpieczeństwo nie tylko graczom, ale wszystkim zaangażowanym. To będzie trudne wyzwanie. Trzeba być cierpliwym, bo mamy jeszcze czas, ale coraz bardziej ucieka. Na pewno granie meczów w wielu krajach jest niemożliwe ze względu na liczne restrykcje, utrudnienia w podróży, zamknięte granice. Hala w jednym mieście ma więcej sensu.

Skoro sytuacja jest tak trudna, to czy nie lepiej odpuścić ten sezon i skoncentrować się na kolejnym?

– Będzie czas na takie decyzje. Jeśli za kilka tygodni (już po rozmowie wyznaczyła 24 maja jako termin dla takiej decyzji – przyp. red.) zobaczymy, że nie można grać, to skoncentrujemy się na przyszłym sezonie. Trzeba na to wszystko spojrzeć z różnych perspektyw. Jeśli np. 21 kwietnia powiesz, że to już koniec, a za miesiąc się okaże, że można grać, to kluby i liga na tym stracą i będą żałować. Nic dziwnego, że jeśli jest nawet mała szansa, to starają się uratować sytuację. Dlaczego tego nie robić? Wszyscy rozumieją, że najważniejsze jest bezpieczeństwo i ELPA nie będzie siedzieć cicho w tej kwestii. Ale kwestia numer 2 to straty finansowe, które będą wielkie, jeśli sezon nie będzie kontynuowany. Poinformowaliśmy graczy, że jeśli sezonu nie uda się dokończyć, to kolejny będzie bardzo trudny pod względem finansowym. Dlatego nam i zawodnikom chodzi nie tylko o chęć rywalizacji, ale też finansową pomoc dla klubów na przyszłość.

 Zostawmy aktualną sytuację, chciałbym się dowiedzieć kulisów funkcjonowania waszego stowarzyszenia. Ilu zawodników należy do niego? Czy przynależność jest automatyczna?

– Nie. Każdy musi podpisać dokumenty. Obecnie do stowarzyszenia należy około 70% graczy Euroligi. To dopiero nasz drugi rok pracy. W pierwszym należało ledwie 30%, więc liczba członków jest ponad dwa razy większa. Oczywiście byłoby łatwiej, gdyby przynależność była automatyczna, ale patrząc na zwiększającą się liczbę członków mamy poczucie, że robimy coś właściwego.

Co chcielibyście osiągnąć w najbliższych latach? Jak wyglądają wasze plany?

– Ta lista jest ekstremalnie długa i lepiej dla negocjacji będzie, jeśli nie będę ujawniał szczegółów. Mogę natomiast potwierdzić, że chcemy jakoś poprawić kariery zawodników, głównym celem jest tutaj stworzenie funduszu emerytalnego dla nich. Potrzebujemy do tego jednak pomocy Euroligi. Chodzi nam o grających w niej po 10-12 lat zawodników, którzy dedykują całe życie koszykówce. Nie każdy kończący karierę może powiedzieć, że jest człowiekiem sukcesu jak Juan Carlos Navarro czy Dimitris Diamantidis. Niektórzy nie mają tak wiele pieniędzy. Inna kwestia to bezpieczeństwo graczy, które jest bardzo ważne. Dlatego chcemy wprowadzenia kolejnych zmian odnośnie działań klubów dotyczących treningów, podróży, kwestii medycznych. Chcemy poprawić warunki pracy i jeśli się uda, to będzie bezpieczniej dla wszystkich.

A co do tej pory udało się osiągnąć?

– Wielką pozytywną zmianą dla graczy były naklejki na parkiecie. Udało nam się udowodnić, że mogą być groźne. Co prawda nie w każdej hali, ale nie ma gwarancji, które są bezpieczne. Przygotowaliśmy kompilację sytuacji, w których gracze doznali kontuzji na naklejkach. To pomogło. Udało się je częściowo usunąć z parkietu. Wprowadziliśmy też system dotyczący opóźnień w płatnościach. Jeśli ktoś się zgłasza, to udaje nam się uzyskać szybkie uregulowanie zaległości. Ale chcielibyśmy oczywiście, żeby nie było żadnych opóźnień. Inne zmiany? Przykładowo krótsze obozy treningowe, ograniczenia w liczbie treningów, ułatwienia w podróży związane z priorytetowym check-in i jednoosobowymi pokojami w hotelach.

W ostatnim czasie w Polsce powstał Związek Zawodowy Koszykarzy, a na jego czele stoi Marcin Gortat, który tak jak pan grał w NBA. Nie wiem, jak dobrze się znacie, ale może rozmawialiście na temat związków?

– Nie, nie rozmawialiśmy, nie znam go aż tak dobrze poza boiskiem. Miałem kilka telefonów z różnych krajów od byłych i obecnych graczy, którzy chcą zrobić coś podobnego.My popieramy każdego, kto idzie tą drogą, bo w wielu krajach brakuje związków, a zawodnikom wpływu na to, co się dzieje. Jeśli Marcin chce się ze mną skontaktować, to będę szczęśliwy mogąc mu pomóc, doradzić i opowiedzieć o tym, jak wygląda ta praca, która jest przecież bardzo trudna.

Cały wywiad Jakuba Wojczyńskiego w Przeglądzie Sportowym

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-04-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved