Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Bartłomiej Dzedzej: Ten zespół ma duży potencjał

Bartłomiej Dzedzej: Ten zespół ma duży potencjał

fot. Astoria Bydgoszcz

Już w niedzielę Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz zagra w meczu derbowym z Anwilem Włocławek. W ostatnich tygodniach podopieczni Artura Gronka prezentują się bardzo korzystnie, choć początek sezonu nie zwiastował niczego dobrego. – Wiara w awans do play-off nie jest oderwana od rzeczywistości. Ten zespół ma duży potencjał – mówi prezes klubu, Bartłomiej Dzedzej.

Ostatni mecz z Grupą Sierleccy Czarnymi Słupsk koszykarze Enea Abramczyk Astorii przegrali, ale patrząc na grę zespołu w ostatnich tygodniach, możecie być chyba zadowoleni z formy przed derbami.



Bartłomiej Dzedzej:Na pewno są spotkania, które dają dużo radości i napawają optymizmem. Skoro wygrywamy z Zastalem Zielona Góra 18 punktami, skoro przegrywamy z Ostrowem tylko jednym rzutem, to widzimy, że wiara w awans do play-off nie jest oderwana od rzeczywistości. Ten zespół ma duży potencjał. Zdarzają się też jednak takie spotkania jak w Stargardzie albo druga połowa w Słupsku, które pokazują, że mamy pewne problemy i rzeczy do poprawy. Jesteśmy na 9. miejscu, a przed nami jeszcze dwanaście spotkań, w tym siedem w Bydgoszczy. Jeśli chłopacy częściej będą grali tak jak z Zastalem i Ostrowem, to play-off są realne.

Początek sezonu nie zwiastował tak dobrych nastrojów. Jak z perspektywy czasu diagnozujecie problemy w pierwszych kolejkach? To była nietrafione transfery, złe przygotowania czy ten zespół potrzebował więcej czasu?

– Myślę, że to były nietrafione transfery. Decyzje o zaufaniu takim, a nie innym zawodnikom, okazały się błędne. Gdy dzisiaj widzę, jak wygląda drużyna z Wesem Washpunem i Rodem Camphorem, to można dyskutować i myśleć, na jakiej pozycji byłaby nasza drużyna z nimi od początku w składzie. To oczywiście wróżenie z fusów, ale oceniając te zmiany 1 do 1 – Domarkasa na Washpuna i Jorgensena na Camphora, to są to zmiany zdecydowanie na plus.

Dla was jako zarządu jest to nauczka na przyszłość w kwestii budowania kadry? Wyciągnęliście już jakieś wnioski?

– My na pewno jako zarząd wyciągnęliśmy wnioski, ale musi je też wyciągnąć sztab szkoleniowy, bo to on odpowiada za merytoryczną decyzję o wyborze danych zawodników. My jako zarząd negocjujemy warunki finansowe, organizacyjne i prawne w kontrakcie. Na pewno będziemy mieli tegoroczną sytuację z tyłu głowy, gdy przyjdzie czas, aby budować kadrę na sezon 2022/2023. Postaramy się wtedy pomóc trenerowi, aby te decyzje personalne były bardziej trafione. Trzeba jednak pamiętać, że przy tych kwotach, za które możemy kontraktować zawodników, to zawsze jest ryzyko pomyłki.

Trudno było przemeblować kadrę w październiku?

– Znalezienie nowych zawodników nie było najtrudniejszym zadaniem. Zdecydowanie najtrudniej było rozwiązać kontrakty z Domarkasem i Jorgensenem. Problemów nie było z Markusem Loncarem, bo pomogło nam zainteresowanie Stali Ostrów. Na tym jednak polega ten biznes i takie ruchy jak rozwiązywanie kontraktów trzeba czasem przeprowadzać. Poświęciliśmy na to dużo czasu i nerwów. Przez tydzień praktycznie nie odkładałem telefonu. Kosztowało nas to także dużo pieniędzy. Mieliśmy trzech zawodników, a w zamian zakontraktowaliśmy dwóch, bo chcieliśmy pozyskać wartościowych graczy. Mam nadzieję, że w kolejnych sezonach nie będziemy już musieli negocjować rozwiązywania kontraktów, bo jeżeli mają być jakieś transfery w trakcie sezonu, to niech to będą tylko wzmocnienia, bez rozwiązywania aktualnych kontraktów.

A w tym sezonie będą jeszcze wzmocnienia? Wciąż macie jedno miejsce dla zawodnika zagranicznego. Szukacie albo będziecie kogoś szukać, na przykład na pozycję 4 lub 5?

– Trener Gronek na pewno by się nie obraził, gdyby przyszedł zawodnik na pozycje 5-4, bo gracz o takiej charakterystyce jest najbardziej potrzebny, ale na chwilę obecną nie mamy funduszy, aby wykonać taki ruch. Okienko transferowe trwa w tym sezonie do 6 marca. Jest jeszcze dużo czasu, więc nie powiem, że na pewno nikt nie dołączy, ale na dziś klub po prostu nie ma wolnych środków finansowych, aby pozwolić sobie na kolejnego zawodnika zagranicznego. To byłaby już nasza siódma licencja, a ona kosztuje 25 tys. zł. Do tego wynagrodzenie zawodnika, mieszkanie, bilety lotnicze, badania i – chcąc mieć kogoś, kto zrobi różnicę – robi się kwota lekko 100 tysięcy złotych.

Oba sezony po powrocie do ekstraklasy Astoria kończyła na 11. miejscu. W tym roku taki rezultat i brak play-off będzie już rozczarowaniem?

– Na pewno będzie to brak realizacji założonego celu. Ale czy rozczarowanie? Z odpowiedzią trzeba jeszcze zaczekać, bo liga jest bardzo wyrównana. Między 4 a 11 zespołem są trzy zwycięstwa różnicy, więc sytuacja może się szybko zmieniać. Przecież nawet wicemistrz Polski, czyli Enea Zastal Zielona Góra do ostatniego meczu nie był pewny udziału w Pucharze Polski. Zostało dwanaście kolejek. Może być tak, że nie będziemy w play-off, choć będziemy mieli tyle samo punktów co szósty,  siódmy i ósmy zespół. Czy jeśli o wszystkim zadecyduje przegrana większą liczba punktów z danym zespołem, to będzie to rozczarowanie? Ja bym powiedział, że nie. Ale musimy zrobić wszystko, aby na koniec sezonu zasadniczego żadna mała tabela nie decydowała o naszym udziale w play-off To jest nasz cel i wierzymy, że wspólnie z naszymi kibicami osiągniemy go.

Rozmawiał Sebastian Torzewski – więcej w serwisie metropoliabydgoska.pl

źródło: metropoliabydgoska.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2022-01-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2022 Strefa Koszykówki All rights reserved