Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Arkadiusz Miłoszewski: Nie tak wyobrażałem sobie powrót do Zielonej Góry

Arkadiusz Miłoszewski: Nie tak wyobrażałem sobie powrót do Zielonej Góry

fot. kingwilki.pl

– Miło było wrócić do Zielonej Góry. Fajnie zobaczyć znajome twarze nie tylko na boisku, ale i na trybunach. Mam nadzieję, że jeszcze przyjedziemy do Zielonej Góry i zagramy w tym sezonie przeciwko Zastalowi – mówił Arkadiusz Miłoszewski, trener koszykarzy Kinga Szczecin, po środowym (12 stycznia) meczu w Zielonej Górze. Szkoleniowiec przez wiele lat pracował w Zastalu, odszedł na początku obecnego sezonu.

Arkadiusz Miłoszewski z Eneą Zastalem BC Zielona Góra związany był od 2014 roku do września ub.r. Pełnił rolę asystenta wielu trenerów, zdobył z zielonogórskim zespołem m.in. kilka tytułów mistrza Polski, Puchar i Superpuchar Polski. Na początku bieżącego sezonu zdecydował się pójść „na swoje”, w Kingu Szczecin rozpoczął pracę na stanowisku pierwszego trenera. 12 stycznia w tej właśnie roli pojawił się w Zielonej Górze. Po raz pierwszy stanął po drugiej stronie barykady, ale mecz z Zastalem nie był udany dla jego drużyny. Szczecinianie, mocno osłabieni brakiem kilku kontuzjowanych graczy, przegrali 71:87.



– Emocje przed meczem były spore. Wiele osób przesyłało mi SMS-y ze wsparciem. Pisano m.in. o tym, że to na pewno ważny mecz dla mnie. Mogę się pochwalić, że nawet trenerzy Žan Tabak i Felix Alonso, z którymi w poprzednim sezonie współpracowałem w Zastalu, przesłali miłe i ciepłe słowa – mówił Arkadiusz Miłoszewski. – I tak, jak wszyscy pisali do mnie, to pojawiła się jakaś presja, zauważyłem, że wiele osób przeżywa ten mecz tak, jak ja. Szkoda, że przegraliśmy. Nie tak wyobrażałem sobie powrót do Zielonej Góry, przede wszystkim patrząc z perspektywy naszych problemów zdrowotnych. Oczywiście gratuluję Zastalowi zwycięstwa. Zespół pokazał, że w tym zachwianiu sezonowym, czyli przy problemach z covidem, potrafił się zebrać szczególnie w końcówce meczu i pokazać kto w tym momencie jest mocniejszy.

Jak Arkadiusz Miłoszewski przygotowywał się na symboliczny powrót do Zielonej Góry? – Nie ukrywam, że jak zaczynałem pracę w Kingu, to czasem patrzyłem w termin meczu z Zastalem – mówił trener Kinga. – Im bardziej ta data się zbliżała, tym gorzej działo się w naszym zespole. Chodzi mi przede wszystkim o zdrowie. Mamy dużo kontuzjowanych zawodników, ciężko jest nam trenować. Mam nadzieję, że kolejny tydzień będzie przełomowy dla nas i zawodnicy, którzy są kontuzjowani wrócą byśmy mogli trenować w pełnym składzie. Ale i tak duży szacunek dla moich chłopaków, bo nie poddali się mentalnie, nie spuścili głów, od samego początku meczu próbowali walczyć. Tym, którzy przyjechali pierwszy raz do Zielonej Góry tłumaczyłem, co to znaczy zielonogórska hala, co znaczą miejscowi kibice, zawodnicy, całe środowisko. Bo to jest miasto żyjące koszykówką, tak nastawiałem drużynę. Miło było wrócić do Zielonej Góry. Fajnie zobaczyć znajome twarze nie tylko na boisku, ale i na trybunach. Mam nadzieję, że jeszcze przyjedziemy do Zielonej Góry i zagramy w tym sezonie przeciwko Zastalowi.

Co były członek sztabu szkoleniowego zielonogórskiej drużyny sądzi o obecnym składzie Enei Zastalu BC? – Obserwuję grę Zastalu i jak tylko mam czas, to śledzę też mecze zielonogórzan w lidze VTB – powiedział Arkadiusz Miłoszewski. – Podobają mi się zawodnicy, którzy tu są, podobają mi się ich charaktery. Podoba mi się to, że w odpowiednich momentach, w takich właśnie, jak w meczu z nami, potrafią wziąć ciężar gry na siebie. Potrafią ze sobą rozmawiać, bo widać, że jest chemia w drużynie, że nie ma takich sytuacji, że każdy sobie coś tam próbuje. Tutaj zawodnicy wspierają się, myślę, że to podoba mi się najbardziej. Wiadomo, że są liderzy, ale reszta zespołu dopasowuje się. Jest tylu zawodników, że każdy w danym momencie, w danym meczu, może być liderem. Zauważam, że zespół ukształtował się mentalnie, jest dobra atmosfera w środku. To widać oglądając mecze. Wiadomo, że czegoś zawsze brakuje, ale to już trener Oliver Vidin i jego asystenci wiedzą lepiej, co zrobić, żeby drużyna była jeszcze lepsza w końcówce sezonu. Nie zazdroszczę zielonogórzanom tego, że kolejne ich mecze zostały przełożone. Następne przesunięcia będą zacieśniać terminarz, a grają przecież w dwóch ligach.

– Początek meczu nie był za dobry. Nie trafialiśmy spod kosza, popełnialiśmy straty. To jest koszykówka, takie fragmenty będą się zdarzały – przyznał Przemysław Żołnierewicz, skrzydłowy Zastalu, po meczu z Kingiem Szczecin. – Najważniejsze, że utrzymaliśmy intensywność w obronie mocnym naciskiem. Nie pozwalaliśmy rywalom na tworzenie akcji, które chcieli. Staraliśmy się rozbić każdą zagrywkę. Staraliśmy się, żeby oddali dużo energii na to, żeby nawet przeprowadzić piłkę przez połowę – wyliczał Żołnierewicz. – To zaowocowało w drugiej połowie. Widziałem po nich, że opadli z sił.

źródło: Gazeta Lubuska

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2022-01-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2022 Strefa Koszykówki All rights reserved