Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Arkadiusz Miłoszewski: Możemy się spodziewać, że w każdym meczu zagra ktoś inny

Arkadiusz Miłoszewski: Możemy się spodziewać, że w każdym meczu zagra ktoś inny

fot. pzkosz.pl

Reprezentacja Polski w koszykówce szykuje się do najważniejszej imprezy w ostatnich latach. – Cieszymy się, że wiele zespołów chce z nami grać. Będą to egzotyczni rywale, bo oprócz mistrzostw świata rzadko mamy okazję, aby powalczyć z Brazylią, Meksykiem czy Tunezją. To ciekawe doświadczenia. Zawodnicy będą powoli wdrażani. Możemy się spodziewać, że w każdym meczu zagra ktoś inny. Zobaczymy trzon zespołu, ale przede wszystkim chcemy sprawdzić pozostałych graczy. Będą mieli wiele okazji, aby się zaprezentować – mówi Arkadiusz Miłoszewski, asystent Mike’a Taylora.

Od kilku dni przygotowujecie się do turnieju w Kownie. W Gliwicach spędzicie prawie miesiąc. Dlaczego zgrupowanie potrwa aż tak długo?



Arkadiusz Miłoszewski:Każdy z zawodników, który przyjechał na kadrę, skończył sezon w innym terminie. Niektórzy nie grają od kwietnia, a inni jeszcze walczą w ligach zagranicznych ze swoimi drużynami. Nie chcieliśmy, aby część kadry miała tak długą przerwę. Zaczęliśmy wcześniej i zindywidualizowaliśmy treningi. Żeby mogło się to udać, musieliśmy wcześniej rozpocząć przygotowania.

Wszyscy przyjechali do Gliwic zdrowi, zwarci i gotowi?

– Tak. Zawodnicy, którzy już są z nami, czują się bardzo dobrze. Mateusz Ponitka dotrze 9 czerwca. Będziemy walczyć z czasem, aby przywrócić go do gry. Zacznie od indywidualnych zajęć z trenerem przygotowania fizycznego. Zobaczymy, jak będzie przebiegał ten proces. Mamy dobre sygnały i liczymy, że Mateusz zdąży na turniej w Kownie. Podobnie ma się sytuacja z Tomkiem Gielo. Powoli zaczniemy wprowadzać go do treningów. Pozostali są zdrowi. Nikt nie narzeka na żadne urazy. Zespół Michała Sokołowskiego awansował do półfinału ligi izraelskiej. A.J. Slaughter dostał pozwolenie, żeby pojechać do Dubaju na mistrzostwa Zatoki Perskiej. Wiemy, że późno wszedł w sezon. Dotrze do nas pod koniec przygotowań. Nie zagra w meczach kontrolnych.

Jest szansa, aby Mateusz Ponitka zagrał w jednym ze sparingów?

– Dopiero gdy koszykarz do nas dotrze, dowiemy się, jak dokładnie będzie przebiegała jego rehabilitacja. Zobaczymy, czy potem wszystko pójdzie zgodnie z planem. W tym momencie ciężko jest mi odpowiedzieć.

Rozegracie aż sześć sparingów. Duża liczba gier kontrolnych ma pomóc tym, którzy szybciej skończyli sezon?

– Na pewno też. Cieszymy się, że wiele zespołów chce z nami grać. Będą to egzotyczni rywale, bo oprócz mistrzostw świata rzadko mamy okazję, aby powalczyć z Brazylią, Meksykiem czy Tunezją. To ciekawe doświadczenia. Zawodnicy będą powoli wdrażani. Możemy się spodziewać, że w każdym meczu zagra ktoś inny. Zobaczymy trzon zespołu, ale przede wszystkim chcemy sprawdzić pozostałych graczy. Będą mieli wiele okazji, aby się zaprezentować.

Do pierwszych piątek nie ma się co przywiązywać?

– Myślę, że nie. Trener będzie dużo rotował. Skład jest cały czas budowany. Nie wszyscy jeszcze dojechali, czekamy na kontuzjowanych, dlatego możemy spodziewać się wielu zmian.

Meksyk i Tunezja mają być namiastką Angoli, z którą zmierzycie się w Kownie?

– To troszeczkę inna koszykówka. Zacząłem oglądać już mecze Meksyku i Angoli. Nasi rywala z Kowna mają wysokich, silnych, ale wolnych zawodników. Niscy nie są tak atletyczni i mówiąc wprost, większość z nich nie ma „talentów koszykarskich”. Meksyk prezentuje koszykówkę żywiołową, opartą na grze jeden na jeden i rzutach. Cieszymy się, że będziemy mieli możliwość zagrania przeciwko takiemu rywalowi.

Jak wygląda skautowanie Angoli? Te rywal nie powinien sprawić nam wielu problemów?

– Korzystamy z bardzo dobrych programów komputerowych, na których możemy oglądać wszystkie mecze z całego świata. Na szczęście nie ma już problemów z dostępem do tego. Oglądałem kilka spotkań Angoli. Jestem szczególnie skupiony na ich zawodnikach. Mają dobre warunki fizyczne, ale jako zespół grają „dziką” koszykówkę. Oddają rzuty w najmniej spodziewanych momentach, często z nieprzygotowanych pozycji. Niedawno zmienił się tam trener. Sami jesteśmy ciekawi, jak duży będzie to miało wpływ na zespół. W naszej pracy koncentrujemy się też na oglądaniu systemu trenera. Mamy nawet nagraną jedną klinikę koszykarską, którą prowadził. Zwrócimy uwagę na jego pracę. Uważam, że największą rolę odgrywają jednak umiejętności zawodników. Angola nie powinna być dla nas dużym problemem. Jednak musimy mocno skoncentrować się na tym rywalu, bo z nim zagramy mecz otwarcia. Później będzie Słowenia i cały czas nie wiemy, w jakim składzie ona zagra. Możemy przygotować się na Lukę Doncicia, ale zapewne dopiero przed samym turniejem dowiemy się, czy przyjedzie on do Kowna.

Z waszego punktu widzenia lepiej byłoby zagrać ze Słowenią mającą w składzie Doncicia i później ewentualnie z najmocniejszą Litwą, czy lepiej, aby te drużyny przyjechały bez koszykarzy z NBA?

– Gwiazdy NBA robią dużą różnicę, ale czasami zespół funkcjonuje z nimi gorzej. Ciężko jest mi powiedzieć, która opcja byłaby lepsza. Litwini bez gwiazd mieli ogromne problemy w eliminacjach do EuroBasketu. Zespół Danii z „Iffe” Lundbergiem wygrał w jednym okienku na Litwie. W decydującym spotkaniu Litwini wygrali dopiero w ostatniej akcji. Naszym celem jest gra w finale, prawdopodobnie przeciwko gospodarzom. Wiemy, że będą u siebie i zrobią wszystko, aby nie wypuścić tej okazji z rąk i awansować na igrzyska. Dla każdego zawodnika jest to turniej życia. Nie podejrzewam, że gwiazdy „odpuszczą” mecz. Musimy wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności, żeby ich pokonać. Z drugiej strony to tylko jedno spotkanie. Zrobimy wszystko, aby najpierw się do niego dostać, a później powalczyć o zwycięstwo.

Zawodnicy najpierw muszą wywalczyć sobie miejsce w składzie na ten turniej. Jaka atmosfera panuje na zgrupowaniu? Wszyscy doskonale wiedzą, o co toczy się walka.

– Na razie przyjechali głównie zawodnicy młodsi. Są też oczywiście Łukasz Koszarek i Adam Hrycaniuk. Oni może do młodzieży nie należą, ale na treningach u wszystkich widzimy duże zaangażowanie i fajną energię. Również rywalizację, bo powołaliśmy 18 koszykarzy, a na turniej pojedzie prawdopodobnie 13 lub 14. Oczekujemy, że mecze kontrolne pokażą, że walka na treningach przeniesie się też na parkiet. Wtedy będzie nam łatwiej podjąć decyzję. Atmosfera w kadrze zawsze jest bardzo dobra. Trener Taylor potrafi p nią zadbać.

W Gliwicach pierwszy raz od dłuższego czasu zagracie przed kibicami. Z tego względu chyba jeszcze mocniej czekacie na pierwszy sparing?

– My jako Zastal graliśmy już z publicznością podczas wyjazdowych meczów ligi VTB. Dla niektórych będzie to nowość. Cieszymy się, że 50 procent kibiców będzie mogło zapełnić halę. To ogromny obiekt i na trybunach może znaleźć się około siedmiu tysięcy fanów. Liczymy, że taka frekwencja będzie. Lubimy grać przy głośnym dopingu. Nie możemy się doczekać pierwszych gier!

źródło: sport.tvp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2021-06-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved