Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Anwil Włocławek przed meczem z Belfius Mons-Hainaut

Anwil Włocławek przed meczem z Belfius Mons-Hainaut

fot. Andrzej Romański - plk.pl

Belfius Mons-Hainaut będzie pierwszym przeciwnikiem Anwilu Włocławek podczas bańki BCL na Cyprze. Oby nie ostatnim. Anwil Włocławek wyleciał na Cypr bez Ivana Almeidy. Włocławianie w Nikozji będą grać również bez McKenziego Moore’a, który w środę wraca do Włocławka po rehabilitacji u specjalisty w Grecji. 

Stary znajomy? Prawdopodobnie byłaby to zbyt duża poufałość choćby z uwagi na blisko 16-letni rozbrat w rywalizacji, ale jednak ekipa z Belgii (Mons to miasto, Hainaut – nazwa regionu, którego miasto jest stolicą) nie jest dla włocławian nieznajomym. Anwil walczył z Dexią Mons-Hainaut czterokrotnie w sezonach 2003/2004 i 2004/2005. Zaczęło się od porażki w Hali Mistrzów 58:70, za którą kilka tygodni później wzięto rewanż 91:76 na wyjeździe. W kolejnych rozgrywkach wygrywali dla odmiany gospodarze: Anwil u siebie 77:70, a Dexia w swojej hali 77:63.



Dość powiedzieć, że od tamtego czasu nie tylko zmieniły się składy obu drużyn, ale jedyną osobą z całego klubu, która może pamiętać tamte mecze jest obecny prezes zarządu KK Włocławek, Arkadiusz Lewandowski, ówczesny kierownik zespołu. – To było tak dawno temu, że ciężko jest przytoczyć cokolwiek. Pamiętam bardzo malownicze miasteczko, mam także w pamięci bardzo specyficzną halę, w której graliśmy. Na parkiet właściwy przechodziło się jakimś ciągiem korytarzy, przez parkiet mniejszej sali. Ówczesne nasze wyjazdy zagraniczne, w tym tamte dwa Belgii, zawsze wiązały się z zamiarem wywiezienia dwóch punktów. W jednym sezonie ta sztuka się udała, w innym nie. Pamiętam, że wtedy Andrej Urlep był wściekły, mocno dostało się asystentowi Bobanowi Mitevowi. Ot, koszykarska proza życia –  krótko wspomina szef klubu.

Wspomnianego Urlepa nie ma we Włocławku już 14 lat, jego ówczesny rywal Yves Defraigne także nie pracuje już w klubie. Stracił pracę w 2005 roku, choć wrócił do Belfiusa w 2012 i prowadził zespół do 2017. W tym czasie klub dwukrotnie osiągał wicemistrzostwo kraju, łącznie w swoim dorobku ma pięć srebrnych krążków. Na mistrzostwo cały czas czeka. Stąd w 2019 roku klub postanowił zmienić głównego sternika i podpisał umowę z Vedranem Bosniciem. Bardziej uważni fani polskiej koszykówki mogą pamiętać go jako koszykarza Astorii Ostromecko Bydgoszcz. W sezonie 2004/2005 wystąpił w 13 spotkaniach dla tego klubu, w jednym z nich będąc bohaterem. Jego rzut w ostatniej akcji meczu dał bowiem zwycięstwo nad  Anwilem Włocławek.

Vedran Bosnić to specjalista od niespodzianek w starciach z wyżej notowanymi rywalami, w poprzednim sezonie Belfius wygrywał z Ostendą czy Antwerpią, które z sukcesami grały przecież w europejskich pucharach. Ogółem, gdy pandemia przerwała rozgrywki, Mons-Hainaut było na drugim miejscu w tabeli, mając spore nadzieje i szanse na pierwsze złoto – mówił jakiś czas temu Rafał Juć. Obecność tego samego trenera w szeregach rywali to bardzo ważny aspekt zbliżającej się walki w BCL Bubble. Jednocześnie, może być orężem belgijskiej drużyny, ale także elementem, który może przybliżyć ich do porażki. Dlaczego? Z tłumaczeniem spieszy asystent w sztabie Anwilu, Marcin Woźniak.Z jednej strony obecność tego samego trenera, a także pięciu-sześciu graczy, którzy znają system tego trenera, to wielki argument”za” dla naszych przeciwników. Można bowiem sądzić, że nawet teraz, w chwili gdy liga belgijska jeszcze nie ruszyła i teoretycznie zespół jeszcze szuka własnego rytmu, to ta znajomość systemu znacznej części drużyny ułatwi im zadanie. Z drugiej strony, trener Bośnić mocno trzyma się swoich założeń taktycznych, prześledziliśmy mecze zespołu z poprzedniego sezonu, także tegoroczne sparingi i od strony teoretycznej wszystko jest jasne – mówi Woźniak.

Belfius Mons-Hainatu bośniacko-szwedzkiego trenera gra koszykówkę bardzo poukładaną i raczej zwalniającą tempo, aniżeli ją podkręcającą. – Trener Bośnić lubi gdy jego zespół gra pięć na pięć. Oczywiście, nie oznacza to, że nie korzysta z tranzycji czy szybkiego ataku, ale jeśli obrona zdąży wrócić, nie jest to wielki problem. Belfius gra spokojnie, wolno i bardzo cierpliwie. Dużo podań, dużo szukania szans, zwłaszcza kiedy na parkiecie są starzy gracze – dodaje Woźniak..

Starzy gracze to filary ekipy z Mons-Hainaut. Auston Barnes i Arik Smith to dwa najważniejsze nazwiska, które włocławski kibic powinien zapamiętać. Pierwszy z nich gra na pozycji trzy i cztery, drugi jest combo z inklinacjami bardziej strzeleckimi. – Barnes ma co mecz kilka zbiórek w ataku, jest bardzo aktywny, gra agresywnie, potrafi skończyć akcję przodem do kosza, tyłem, średnio w każdym meczu trafia przynajmniej jedną trójkę. Smith to z kolei lider tej drużyny. Jej najlepszy strzelec. Gra dużo z piłką, nieźle rzuca z dystansu, choć jego główną bronią są wjazdy na kosz. Bardzo dobrze biega, potrafi zebrać piłkę pod własnym koszem i przebiec z nią całe boiska. Na pewno nasza uwaga będzie skierowana mocno w jego stronę – komentuje drugi trener Anwilu Włocławek.

Wśród nowych zawodników uwagę przykuwają w szczególności dwa nazwiska. Skylar Spencer oraz Jabril Durham. – Na pewno obaj są wartością dodaną do składu. Spencer grał ostatnio w Finlandii, gdzie w każdym meczu notował ponad dziewięć zbiórek, a taki wynik mówi sam za siebie. Amerykanin jest bardzo mobilny, więc razem z Barnesem stworzą groźny podkoszowy duet. Durham z kolei to odciążenie dla Smitha. Klasyczna jedynka, która nie ma jednak problemów ze zdobywaniem punktów. W ostatnim sezonie na zapleczu rosyjskiej ekstraklasy rzucał blisko 15 oczek. Ten kwartet koszykarzy zza oceanu będzie dla nas kluczowy w tym spotkaniu – kończy Woźniak.

W okresie przygotowawczym Belfius rozegrał cztery sparingi (jeden został odwołany). Dwa pierwsze spotkania ekipa Bosnicia grała z Donarem Groningen: jeden przegrała 48:61, drugi wygrała 72:66. Następnie ograła występujący w niższej lidze Basket SKT Ieper 85:67, by w ostatnim meczu zremisować 70:70 z Telenetem Giants Antwerpia.

Anwil Włocławek wyleciał na Cypr bez Ivana Almeidy, którego transfer został przeprowadzony już po zarejestrowaniu i zaaprobowaniu wszystkich członków oficjalnej delegacji przez władze Cypru, cypryjską federacją oraz odpowiednik cypryjskiego Sanepidu. Włocławianie w Nikozji będą grać również bez McKenziego Moore’a, który w środę wraca do Włocławka po rehabilitacji u specjalisty w Grecji. Zgodnie z wcześniej zakładanym scenariuszem, Amerykanin wraca do treningów indywidualnych (na Cypr nie leci trener przygotowania fizycznego Hubert Śledziński, który w tym czasie będzie pracował z Almeidą i Moorem. Huberta zastąpi posiadający kompetencje w tym zakresie, fizjoterapeuta Paweł Wisła), a za kilka dni ma podjąć treningi z zespołem.

źródło: kkwloclawek.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-09-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved