Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Amy Conroy: Nie chciałam uprawiać sportu dla osób niepełnosprawnych

Amy Conroy: Nie chciałam uprawiać sportu dla osób niepełnosprawnych

fot. zimbio.com

Sport to drzwi do nowego życia, które, chociaż usłane różami wcale nie jest, pomaga zmienić perspektywę i otworzyć głowę na doświadczanie czegoś zupełnie nowego. Amy Conroy, zanim została koszykarką, przeszła nowotwór oraz amputację nogi. Rak zabrał jej mamę, dziadków i wujka. „Czułam się jak dziwak, a potem zakochałam się w koszykówce” – mówi dzisiaj Brytyjka.

Umiejętność doceniania jest jedną z tych najbardziej cennych, jakie człowiek może w sobie posiadać. Popadanie w rutynę dnia codziennego zabija radość z tego, co mamy oraz zasłania nam piękno otaczającego świata. Nie widzimy tym samym, jak wiele pozytywów jest wokół. Nie cieszymy się ze zdrowia, które mamy do czasu aż nam go zabraknie. Nie cenimy podstawowych rzeczy w zasięgu naszej ręki, które są niezbędnymi do normalnego funkcjonowania, a mimo wszystko wielu może o nich tylko pomarzyć.



Kiedy dziewczynka miała zaledwie siedem lat, na raka zmarła najbliższa jej sercu osoba – mama. Kilka lat później paskudna choroba dobrała się do jej drobnego ciałka. Wszystko zaczęło się od niewinnego bólu w kolanie, który pomimo wstępnych niegroźnych diagnoz, nasilał się i nie dawał dziewczynce szans na komfortowe stawianie kroków. Po roku na pogotowiu okazało się, że to rak. Pięćdziesiąt procent szans na to, że to koniec, ale też tyle samo, że uda się go pokonać. Pierwsza poddała się lewa noga. Lekarze zdecydowali się na amputację. W wieku 14 lat dziewczynka wróciła do szkoły, ale jak sama przyznała, czuła się jak „dziwak”.

– Byłam łysa, bez brwi i rzęs, moja twarz była naprawdę spuchnięta od sterydów, miałam aparaty i okulary oraz duży wózek inwalidzki, którego nie mogłam zmieścić w salach lekcyjnych, ale myślałam, że życie jest niesamowite. Byłam po prostu szczęśliwa – mówi po latach w rozmowie z BBC Amy Conroy.

Frustracja narastała, gdy trener koszykówki kazał jej odłożyć na bok protezę. Koszykówka na wózkach nie była początkowo jej spełnieniem marzeń. Nie wyglądało to na prawdziwy sport pełen emocji i zaciętej rywalizacji na boisku. – Tak ciężko pracowałam, by znów chodzić, że nie chciałam uprawiać sportu dla osób niepełnosprawnych, ale całkowicie się myliłam. Wszystko było takie samo jak w grze, gdy mogłam biegać. Było szybko, dynamicznie, konkurencyjnie i bardzo agresywnie – wspomina 27-latka.

źródło: interia.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, koszykówka na wózkach

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2020-05-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Koszykówki All rights reserved