Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Aleksander Balcerowski: Do meczu z Rumunią na pewno podejdziemy zmobilizowani

Aleksander Balcerowski: Do meczu z Rumunią na pewno podejdziemy zmobilizowani

fot. fiba.basketball

Środkowy reprezentacji Polski Aleksander Balcerowski nie ukrywa, że najlepiej na boisku rozumie się z naturalizowanym amerykańskim rozgrywającym A.J. Slaughterem. – To, że gramy w jednym klubie bardzo mi pomaga także w kadrze – powiedział 20-letni koszykarz.

Obydwaj grają w hiszpańskim Herbalife Gran Canaria. Balcerowski jest zawodnikiem tego klubu od 2016 roku. Amerykanin podpisał w lipcu kontrakt, ale z powodu kłopotów zdrowotnych dołączył do zespołu dopiero w listopadzie. Obydwu koszykarzy zabrakło w reprezentacji w listopadowych meczach eliminacji mistrzostw Europy.



– Cieszę się, że ponownie, po roku, jestem znowu w kadrze. To ten sam zespół, ten sam „system” trenera Taylora, ale fajnie, że są nowe twarze, młodsi ode mnie koledzy. Cieszy mnie też bardzo powrót do drużyny Adama Waczyńskiego – powiedział.

Aleksander Balcerowski podkreśla dobrą atmosferę w reprezentacji i zaufanie, jakim darzą siebie nawzajem zawodnicy, ale nie ukrywa, że najlepiej rozumie się na parkiecie ze Slaughterem. – Występy w jednym zespole klubowym bardzo dużo mi dają. W klubie mamy taki system gry, że czasami nie musimy nic mówić z A.J., a i tak wiemy, co zagramy. Wystarczy jedno spojrzenie, rozumiemy się super bez słów. W reprezentacji tak to nie funkcjonuje, bo jednak czasu na wspólne treningi podczas krótkich zgrupowań jest mniej – dodał.

Środkowy, który w przegranym w piątek spotkaniu z Hiszpanią 88:89 uzyskał siedem punktów, czuje niedosyt. Szczególnie ze względu na okoliczności porażki – o wygranej mistrzów świata przesądził rzut wolny Frana Guerry na 0,6 sekundy przed czwartą kwartą, po tym jak arbitrzy dopatrzyli się przewinienia Waczyńskiego. – Nie tylko ja, ale wszyscy w zespole mają duży niedosyt. Tym bardziej, że na powtórkach wideo nie widać, że był tam faul. Zabrakło szczęścia, taka jest koszykówka. Daliśmy z siebie wszystko jako zespół. W niedzielę zapominamy o tym, co było. Do meczu z Rumunią na pewno podejdziemy zmobilizowani i skoncentrowani – ocenił.

Najmodszy uczestnik czempionatu globu w Chinach (2019) podkreślił też, że występ przeciw Hiszpanii w lutym 2020, gdy w Saragossie Polska pokonała mistrza świata 80:69, będzie jego najmilszym wspomnieniem z kwalifikacji do Eurobasketu 2022. – To na pewno będę pamiętał do końca życie, tym bardziej, że mogłem pomóc drużynie w historycznej wygranej. Hiszpania to czołówka świata, złoty medalista, a wygraliśmy z tym zespołem po raz pierwszy od ponad 40 lat (dokładnie od igrzysk w Monachium w 1972 – PAP). Gdy w piątek Izrael wygrał z Rumunią, co przesądziło o naszym awansie do Eurobasketu, poczułem dumę i szczęście. I od razu pomyślałem sobie, że musimy zrobić wszystko, by na mistrzostwach Europy wypaść lepiej niż w 2017 roku (wówczas Polska nie wyszła z grupy i zajęła 18. pozycję) – powiedział.

Zawodnik urodzony w Świdnicy jest synem Marcina Balcerowskiego, wieloletniego reprezentanta Polski w koszykówce na wózkach, paraolimpijczyka z Londynu. Marcin grał przez wiele lat w lidze niemieckiej, ostatnio w Hamburgu. Karierę zakończył wiosną 2020 r. Aleksander po każdym meczu rozmawia z ojcem o swoim występie. – Zawsze z tatą rozmawiam, zarówno po meczach ligowych, jak i reprezentacji. Mamy bardzo dobre relacje. Tata nie chwali. Doradza, a przede wszystkim mobilizuje. Po spotkaniach zawsze czuję emocje, więc tata woli zbyt dużo nie mówić, bo ja się wtedy szybko denerwuję. Potem, jak emocje opadną, rozmowa jest dłuższa – zdradził.

Balcerowski, który w rozrywkach prestiżowej Euroligi zadebiutował w 2019 r., w wieku 18 lat i niespełna dwóch miesięcy, miał dobry początek obecnego sezonu. Potem jego formę storpedowało zakażenie koronawirusem, po którym długo dochodził do formy. – Czuję, że wróciłem już do dyspozycji po przejściu COVID, ale trwało to wszystko naprawdę długo i na kilka tygodni zmieniło moją sytuację w zespole, choć od początku sezonu trener stawiał na mnie i czułem, że się rozwijam. W czym zrobiłem największy postęp? Nie mnie to oceniać. Na pewno wzmocniłem się fizycznie i to pomaga. Mieliśmy dużo zmian w składzie i dopiero od niedawna „łapiemy” powoli swój rytm. Mam nadzieję, że tak będzie do końca sezonu i będziemy walczyć do końca o udział w play off, bo szanse cały czas są – dodał.

Mierzący 216 cm koszykarz, który pierwotnie zgłosił się do draftu do ligi NBA w 2019 r., ale potem – zgodnie z przepisami – wycofał się, nie rezygnuje z marzeń o występach na parkietach NBA. – Na pewno myślę o drafcie do NBA. Nie wiem, czy to będzie w tym roku. Nie podjąłem jeszcze decyzji. Wszystko zależy od tego, jak ułoży się w dalszej części sezon w lidze hiszpańskiej. Kontrakt z Herbalife mam jeszcze ważny na kolejny rok – podkreślił.

źródło: sport.onet.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2021-02-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved