Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Adam Waczyński: Trener Taylor nigdy do mnie nie zadzwonił

Adam Waczyński: Trener Taylor nigdy do mnie nie zadzwonił

fot. Unicaja Baloncesto

– Trener Taylor nigdy do mnie nie zadzwonił. Wysyła jedynie SMS-y, żebym rozwiązał konflikt z prezesem Piesiewiczem. Gdyby zadzwonił, odebrałbym – mówi Sport.pl Adam Waczyński, odsunięty od zespołu kapitan reprezentacji Polski.

Ta historia jest jak Trójkąt Bermudzki, w którym słowo „konflikt” zniknęło z radarów. Adam Waczyński chce grać dla reprezentacji, trener Mike Taylor chciałby go powołać, ale nie może. Na kapitana obraził się prezes Polskiego Związku Koszykówki Radosław Piesiewicz. Sprawę pewnie dałoby się załatwić, tyle że prezes nie chce oficjalnie przyznać o istnieniu konfliktu i kwestie powołania zrzuca na selekcjonera. A ten w sprawie milczy – jakby kapitan jego drużyny przestał istnieć.



Kiedy poproszono Waczyńskiego o skomentowanie sytuacji przy okazji turnieju kwalifikacyjnego w Walencji, odmówił. Nie chciał eskalacji konfliktu, choć zdawał sobie sprawę, że sytuację i tak trudno będzie wyjaśnić. Co zatem zmieniło się w ciągu tych kilku dni od zakończenia turnieju w Walencji? – Nie chciałem się wcześniej wypowiadać publicznie, bo uznałem, że to może zaszkodzić całemu środowisku koszykarskiemu, kibicom i zawodnikom. Milczenie przerwali jednak trener Taylor i prezes Piesiewicz, przez co ponownie jestem oczerniany. Władze PZKosz same wracają do tego tematu, zaś od początku tej sytuacji niewyjaśnione zostało nic – mówi Sport.pl Adam Waczyński.

Prezes Piesiewicz przed kilkoma dniami udzielił niedawno wywiadu Interii. Tłumaczy w nim, że tak naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, by Waczyński grał w kadrze. „Musi być chęć gry i wola reprezentowania orzełka. (…) Trener Mike Taylor i sztab obserwują go cały czas i jeśli uznają, że jest potrzebny, to po prostu go powołają. Z tego co wiem, próbował kontaktować się z Adamem, ale bez odzewu. Nie udało mu się nawiązać tego kontaktu” – powiedział szef związku. – Oczywiście, że chciałbym grać w kadrze. Zawsze byłem dostępny dla kadry – od czasów juniorskich do dziś. I nic się nie zmieniło. Nie wyobrażam sobie, że moja przygoda z kadrą mogłaby się skończyć w tak ohydny sposób – odpowiada Waczyński.

I dodaje: – Trener nigdy do mnie nie zadzwonił. Wysyła jedynie SMS-y, w których pcha mnie do przeprosin, wyjaśnienia sytuacji, rozwiązania konfliktu, którego zdaniem prezesa nie ma. Taylor wyraźnie uzależnia moją grę właśnie od jego zażegnania. Ponadto publicznie powiedział, że moja obecność „źle wpływa na atmosferę w zespole”. Nie odpisywałem na wiadomości trenera w ostatnim czasie, gdyż trudno to robić, kiedy jest się poniżanym i obarczanym winą za wywołanie konfliktu.

Waczyński w meczu ligowym Unicajy Malaga z Murcią zdobył 16 punktów, trzy razy trafił za 3 pkt. (jest czwartym najskuteczniejszym graczem ligi w rzutach za trzy) i został wybrany na gracza meczu (po raz ósmy, od kiedy gra w Maladze). W całym sezonie jest kluczową postacią zespołu, a jednak nie otrzymał powołania na mecze reprezentacji w eliminacjach mistrzostw Europy (Polska jest o krok od awansu na EuroBasket). Dlaczego?

Najlepiej byłoby zapytać o to trenera, ale Mike Taylor nie chce udzielać wypowiedzi. W związku z sytuacją covidową nie zorganizowano również konferencji prasowej przed meczami Polaków. Był przez chwilę pomysł konferencji internetowej, ale został porzucony przez PZKosz. Być może dlatego, że pytania do Mike’a Taylora w sprawie Waczyńskiego mogłyby być zbyt niewygodne. Na turnieju w Walencji Amerykanin poprowadził reprezentację po raz 100. Waczyński rozegrał ok. 90 z tych meczów. To zresztą Taylor wybrał go na kapitana. Co ciekawe, tuż przed mistrzostwami świata w Chinach Piesiewicz naciskał na to, aby opaskę przyznać komuś innemu. Trener nie zajął stanowiska w tej sprawie i zdał się na zespół. A zespół stanął za Waczyńskim.

Po awanturze o zgrupowanie w Wałbrzychu w połowie 2019 r. prezes Piesiewicz i Adam Waczyński podali sobie ręce na zgodę. – Nie przepraszałem za to, że w imieniu zespołu walczyłem o inne miejsce zgrupowania. Przeprosiłem za sposób, w jaki ta dyskusja się odbyła, bo nie powinno dojść do takiej wymiany zdań. Myślałem, że sprawa została załatwiona. Okazało się, że nie. Trener Taylor bombardował mnie w trakcie wakacji SMS-ami, prosił o zażegnanie konfliktu. Gdyby nie te wiadomości, nie wiedziałbym nawet, że ten konflikt dalej istnieje – wyjaśnia dziś Waczyński.

Nie wiadomo, co sprawiło, że uściśnięcie rąk w Wałbrzychu nie załatwiło sprawy. Może kwestia premii za mundial. Niby wszystko zostało uzgodnione, a prezes zapewnił bardzo wysokie premie (600 tys. zł do podziału na drużynę za dojście do ćwierćfinału), to później doszło jednak do komplikacji. Zawsze było tak, że koszykarze umawiali się ze związkiem na konkretne kwoty premii i otrzymywali je na konto. Tym razem ustalenia były inne i pojawiły się głosy niezadowolenia ze strony zespołu (kwoty były podane w brutto, a nie netto). – Poinformowałem o tym dyrektora sportowego. Chciałem zbyt dobrze dla drużyny. Koniec końców wyszło na to, że Waczyński się stawia i znowu coś mu się nie podoba. Jeśli chodzi o rozliczenie, o którym mówi prezes, to niestety nie zostały rozliczone moje przeloty na zgrupowania (prezes twierdził, że wszelkie sprawy finansowe są wyjaśnione i rozliczone). Kilkukrotnie wysyłałem wiadomość dyrektorowi sportowemu, ale odpuściłem, kiedy dowiedziałem się od byłych pracowników, że miałem być od wszystkiego odsuwany. Zresztą pieniądze to jest drugorzędna sprawa – tłumaczy Waczyński.

Po drodze było wiele drobnych złośliwości. Kapitana nie zaproszono podczas zgrupowania na prezentację książki o kadrze wydanej przez PZKosz, mimo że inni zwodnicy dostali na nią zaproszenie. Waczyńskiego wymazano z plakatu zapowiadającego jesienne mecze eliminacji, a prezes nie podziękował mu za wkład w sukces na MŚ, kiedy w Plebiscycie „Przeglądu Sportowego” reprezentację koszykarzy wybrano na drużynę roku. Na czym polega ten konflikt, do końca nie wiadomo. Gdyby nie SMS-y od Taylora, to trudno byłoby znaleźć jakikolwiek jego ślad. A jednak coś sprawia, że jeden z najlepszych polskich koszykarzy nie dostaje powołań na mecze reprezentacji, mimo że chciałby grać i jest w doskonałej formie. – Wiem, że niektórzy z drużyny nie mogli się za mną wstawić, z różnych powodów. Ale na pewno ze wszystkimi musiałbym porozmawiać. Myślę, że jeśli wszystko, by się wyjaśniło, to jako profesjonalista potrafiłbym oddzielić te emocje od gry z chłopakami w reprezentacji – kończy Waczyński.

Najbliższe mecze reprezentacji Polski w koszykówce odbędą się w połowie lutego w Gliwicach. Polacy będą gospodarzem „bańki” w ramach eliminacji do EuroBasketu 2022. Biało-czerwoni zagrają z mistrzami świata – Hiszpanami oraz Rumunią.

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-12-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved