Strefa Koszykówki
Strona Główna > Aktualności > Aaron Cel: Brakuje nam jeszcze zgrania

Aaron Cel: Brakuje nam jeszcze zgrania

fot. fiba.basketball

– Całe życie grałem w drużynach, które walczyły o medale, ale równie przyjemnie gra się dla drużyny, której celem jest rozwój i niespodzianki – mówi Aarin Cel przed pierwszym meczem Twardych Pierników w PLK. – Trener Skelin mnóstwo czasu na treningach poświęca defensywie i oczekuje od nas bardzo intensywnej gry. Będziemy musieli dołożyć do tego bardzo dużo energii – dodaje kapitan torunian.
 
Zaczynacie sezon od bardzo trudnego meczu w Sopocie. Lepiej byłoby zagrać z kim słabszym?



Aaron Cel:Mamy przygotowany plan na ten mecz. Jeśli będziemy potrafili go zrealizować, to sprawimy trochę problemów gospodarzom. Brakuje nam jeszcze zgrania.

Ile jeszcze czasu potrzebujecie, żeby to zgranie poprawić?

– Z każdym dniem jest lepiej. Mamy mądrego rozgrywającego i szybko się dostosuje do zespołu i ligi. Przed rokiem mieliśmy w składzie Trottera, który świetnie znał PLK, teraz mamy czterech Amerykanów, dla których będzie to pierwszy kontakt z Polską. Zobaczymy jak szybko się zaadoptują, ale na treningach wygląda to obiecująco. Ciężko pracowaliśmy w ostatnich tygodniach i chcemy się już sprawdzić na tle ligowego rywala.

Podoba ci się ten nowy zespół?

– Podoba mi się. Jest dużo zagadek, wspomniałem o obcokrajowcach, ale także mamy nowego trenera, choć Ivica Skelin naprawdę dużo wie o PLK. Wierzę w nowych zawodników, pokazują wiele talentu, mają ogromne chęci. Ważne, że każdy zna swoje miejsce na parkiecie i nie ma takiego problemu, jak z Woodsem w poprzednim sezonie, który nieco dublował się z Trotterem i Jacksonem. Mamy organizatora gry, świetnego strzelca Spighta. James Eads gra bardzo fizycznie, wiele nam pomoże w obronie na kilku pozycjach i pod koszem bardzo solidnego Thompsona. Wierzę w ten skład, ale wszystko trzeba będzie pokazać na boisku. Zaczynamy rozgrywki z trzema mocnymi rywalami, więc szybko się przekonamy na co nas stać.

Zespół z ciekawymi nazwiskami, ale krótką ławką, tak się mówi o Twardych Piernikach. Już w ubiegłym sezonie wąski skład odbijał się na intensywności w obronie. Jak sobie z tym poradzicie?

– Trener Skelin mnóstwo czasu na treningach poświęca defensywie i oczekuje od nas bardzo intensywnej gry. Będziemy musieli dołożyć do tego bardzo dużo energii. Ławka nie jest za długa, ale mamy tam kilku młodych zawodników, którzy bardzo chcą się sprawdzić w PLK. Choćby Szymon Janczak ma bardzo duże możliwości, pozostaje tylko kwestia, jak sobie poradzi z przeskokiem do ekstraklasy. Wierzę w kolejne postępy Michała Kołodzieja i Michała Samsonowicza. Mamy dziewięciu zawodników w rotacji i tak się da grać raz w tygodniu. Wielka szkoda Wojtka Czerlonki, to ograny w PLK walczak, który naprawdę byłby w stanie nam pomóc na kilku pozycjach. Nie lubię jednak narzekać, trzeba sobie radzić z tym, co jest.

W takim zespole na ciebie czeka nowa rola: już nie tylko jednego z liderów, ale także mentora i przewodnika dla młodszych zawodników.

– Dla mnie zawsze była ważna gra w play-off i walka o medale. Może jestem naiwny, ale wierzę, że damy radę powalczyć o ósemkę. Każdy w tej drużynie, może oprócz Bartka i mnie, ma jeszcze wiele do udowodnienia i może zrobić duże postępy. To dodatkowa motywacja, gdy widzisz, że młody Amerykanin przyjeżdża tutaj, rozwija swój talent, a po sezonie ląduje w dużo lepszym klubie. Jeśli każdy z tych młodych chłopaków zrobi kolejny krok w karierze, to możemy niejednego zaskoczyć. Nie jestem w Toruniu po to, aby chwalić miasto i czekać na emeryturę, mam wciąż duże ambicje. W lidze pewnie będą dominować Wrocław, Zielona Góra, Ostrów i dobrze, bo to nasze pucharowe zespoły, ale reszta stawki może być bardzo wyrównana. Czy możemy się stać taką ubiegłoroczną Legią Warszawa? A dlaczego nie. Całe życie grałem w drużynach, które walczyły o medale, ale równie przyjemnie gra się dla drużyny, której celem jest rozwój i niespodzianki. Myślę, że kibice jeszcze bardziej doceniliby sukces w sytuacji, gdy nikt na nas nie stawia.

Po tylu latach na parkiecie koszykówka to jeszcze radość czy już więcej obowiązku i przyzwyczajenia?

– Zdecydowanie ogromna radość. To się nie zmienia od lat: jestem wielkim pasjonatem koszykówki i jestem szczęściarzem, że robię to, co kocham. Po treningu czy meczu wracam do domu uśmiechnięty i mogę dalej godzinami oglądać basket w telewizji, lubię ligi europejskie, bardzo interesuję się NBA. Ciało mi jeszcze pozwala na realizowanie tej pasji i także po zakończeniu kariery zawodnika chciałbym pozostać w jakieś roli w tym sporcie.

Reprezentacja to już powoli zamykany rozdział?

– Chciałem zakończyć karierę w kadrze po Eurobaskecie w tym roku, ale turniej został przełożony. Rozmawiałem z trenerem Taylorem, który widzi mnie w składzie na eliminacje. Jeśli zdrowie mi pozwoli, to nie zamierzam odmawiać. Gdybyśmy awansowali do finałów i byłoby dla mnie jeszcze miejsce w zespole, to ten turniej byłby dla mnie miłym pożegnaniem z reprezentacją.

Rozmawiał Joachim Przybył – Gazeta Pomorska

źródło: Gazeta Pomorska

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Energa Basket Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-09-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Koszykówki All rights reserved